ZAPUSTY W SKANSENIE to niepowtarzalna okazja, żeby poczuć atmosferę karnawału na podlaskiej wsi. Takiego, jak przed laty – z korowodem przebierańców, obrzędami towarzyszącymi ostatkom, z pączkami, faworkami, muzyką i tańcami. Tym razem, z powodu obostrzeń związanych z pandemią, zaprosiliśmy wszystkich miłośników tradycji na transmisję online, na profilu Facebook Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, w niedzielę 14 lutego, w samo południe.

 

Jak dawniej wyglądały zapusty na podlaskiej wsi? Kolorowo i radośnie. Najbardziej charakterystycznym zwyczajem karnawałowym zawsze było przebieranie się.
„Na wsi, która najdłużej zachowywała dawne zwyczaje, biegały po drogach i przychodziły do domów przebrane postacie, a wśród nich postacie zwierzęce, znane z wcześniejszych obchodów kolędniczych: koza, turoń, niedźwiedź i konik, a także bocian i żuraw. Wierzono powszechnie, że wraz z nimi przychodzi do domów dostatek i urodzaj.” – pisze Barbara Ogrodowska w książce „Dawne obrzędy i zwyczaje doroczne”
Przebranie miało rozśmieszać i przenosić wszystkich biorących udział w zabawie do innej, magicznej rzeczywistości. Ludzie przebierali się nie tylko za zwierzęta, ale też postacie „nie z tego świata”, jak diabeł, anioł czy śmierć. Czasem mężczyźni udawali kobiety i odwrotnie.
„Zdarzało się, że oprowadzano żywe zwierzęta, np. kozę, prosząc o datek na jej wyżywienie…” czytamy w „Roku obrzędowym na Podlasiu Artura Gawła – „…Przebierańcy odwiedzając kolejne domy domagali się przede wszystkim poczęstunku, który później wspólnie spożywali organizując zabawę taneczną w wybranym domu lub karczmie.”
Na „Zapustach w Skansenie” dawne zwyczaje towarzyszące ostatnim chwilom karnawału odtworzyły zespoły ludowe z okolic Knyszyna i Moniek. Pokazały, jak gospodynie szorowały popiołem garnki, żeby nie została na nich nawet odrobina tłuszczu, gdy nadejdzie Wielki Post. Nie zabrakło towarzyszących zapustom zabaw i psikusów, jak mające zapewnić dobre plony skoki przez kłodę i bicie wody w stępie czy dekorowanie śledziem największego nieudacznika karnawałowej zabawy. Było też tradycyjna rozprawa z zimą, czyli palenie słomianej kukły, która jest jej symbolem.
W czasie transmisji można było też zobaczyć (niestety tylko zobaczyć) jak dawniej, nad paleniskiem opalanego drewnem pieca, smażono pączki i faworki. To też tradycja. Tłuste smakołyki pozwalały najeść do syta przed czterdziestodniowym postem.