Szanowni Państwo! Od 8 maja można nie tylko spacerować po terenach zielonych Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, ale też (w reżimie sanitarnym) zwiedzać z przewodnikiem wystawy we wnętrzach zabytkowych budynków i brać udział w zajęciach edukacyjnych.

ZASADY ZWIEDZANIA PODLASKIEGO MUZEUM KULTURY LUDOWEJ


PIEŚNI OSTATNIEJ DROGI Rozpoczęły się warsztaty śpiewacze w ramach projektu „Pogrzebowe Pieśni Podlaskiej Prababki”. Dwunastoosobowa grupa uczestników poznaje pieśni śpiewane dawniej na pogrzebach we wsiach powiatu monieckiego, zebrane podczas przeprowadzonych wcześniej badań terenowych. Zwieńczeniem projektu będzie ich nagranie na płytach CD, która zostanie dołączona do publikacji zawierającej teksty i zapis nutowy. więcej

 

Warsztaty prowadzą liderzy zespołów ludowych z powiatu monieckiego, ludzie doświadczeni w prowadzeniu śpiewów żałobnych: Halina Waszkiewicz z Moniek („Pogodna jesień”), Irena Kobeszko z Szorc („Trzciannianki”) i Jan Szklarzewski z Guz (Kompania Męska z Kalinówki Kościelnej). Znają pieśni pogrzebowe od własnych rodziców czy dziadków i są kontynuatorami tradycji w swoich miejscowościach.
Dawniej ostatnie pożegnanie trwało na wsi często nawet trzy dni. Pieśni śpiewane przy trumnie zmarłego jednoczyły ludzi w bólu, pozwalały w szczególny sposób oddać mu hołd, często dawały odrobinę otuchy, że to nie koniec. Dziś powoli odchodzą w zapomnienie, to ostatni moment, by zachować je dla przyszłych pokoleń.
„Pogrzebowe Pieśni Podlaskiej Prababki” to projekt, na którego realizację Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej dostało dofinansowanie w wysokości 40 000 złotych w ramach programu EtnoPolska 2021. Instytucja, dzięki dużej liczbie zdobytych punktów, znalazła się na drugim miejscu wśród wszystkich, którzy złożyli wnioski.
Zgodnie z założeniami, pierwszym etapem projektu były badania prowadzone w wybranych wsiach na terenie powiatu monieckiego, podczas których zostały zebrane teksty i melodie pieśni pogrzebowych. Na podstawie zapisanego materiału instruktorzy prowadzą warsztaty. W zajęciach, podzielonych na pięć sześciogodzinnych spotkań (01.08, 08.08, 16.08, 21.08, i 22.08), bierze udział 12 osób. Pieśni, które poznają uczestnicy warsztatów, zostaną nagrane z ich udziałem podczas ostatniego spotkania i wydane na płycie CD. Płyta stanie się częścią publikacji podsumowującej projekt. W książce opublikowane zostaną nie tylko teksty i zapis nutowy pieśni pogrzebowych z okolic Moniek, ale też wspomnienia osób prowadzących warsztaty dotyczące dawnej obrzędowości pogrzebowej. Publikacja będzie bezpłatna.
Partnerami projektu są Moniecki Ośrodek Kultury i Gminny Ośrodek Kultury w Trzciannem.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu Narodowego Centrum Kultury „EtnoPolska 2021”.

 

 


ZIOŁA NA ZIELNĄ Festyn „Podlaskie ziołami pachnące” odbywać się będzie w tym roku 15 sierpnia, w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, a przecież potoczna nazwa święta to Matki Boskiej Zielnej. Dlatego przypomnimy związane z nim ludowe tradycje, jak zwyczaj przygotowywania i święcenia bukietów zwanych równiankami. Wydarzeń będzie mnóstwo: sprzedaż ziół, miodów, potraw regionalnych, jarmark sztuki ludowej, warsztaty zielarskie, koncerty zespołów ludowych, a także otwarcie dwóch wystaw czasowych. więcej

Jak zwykle podczas festynu poświęconego tradycjom zielarskim, w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej będzie można nasycić się smakiem i zapachem ziół, zdobyć wiedzę o ich wykorzystywaniu dawniej i dziś. A siła drzemiąca w ziołach to ich właściwości lecznicze, aromat i smak.
Tradycyjna podlaska kuchnia, to kuchnia pachnąca rozmarynem i tymiankiem, chętnie dodawanymi do mięs, miętą, z której można przyrządzać nie tylko orzeźwiający napar, ale też aromatyczne desery i sosy, lubczykiem – znakomitą przyprawą do zup. Warto się przekonać, jak zioła (dodawane umiejętnie) wzbogacają smak i zapach potraw. Stosowane są też od wieków w medycynie ludowej. Pomagają złagodzić każdą dolegliwość. Nasze prababki do leczenia problemów z żołądkiem używały piołunu. Choroby skóry leczyły okładami z rumianku. Rany przemywały naparem z pokrzywy.
Nic dziwnego, że przy tylu zaletach, zioła stały się ważnym elementem ludowej tradycji. Nasi przodkowie przypisywali im magiczną moc. Stały się częścią obrzędowości. Rośliny poświęcone przez księdza w czasie Oktawy Bożego Ciała albo Święta Matki Boskiej Zielnej, miały chronić dom przed uderzeniem pioruna, zboże przed żarłocznością gryzoni, zwierzęta domowe i uprawy – przed złymi mocami. Tradycja święcenia wiązanek z ziół w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny jest żywa do dziś. W niektórych wsiach bukiety te, nazywane równiankami, niesiono do kościoła owinięte barwnym tkanym pasem – krajką. W czasie festynu „Podlaskie ziołami pachnące” można będzie spróbować swoich sił w przygotowywaniu równianki i tkaniu krajki.
Będą też warsztaty Małgorzaty Charyton „Zioła Ojca Gabriela”, warsztaty ucierania pieprzu ziołowego i sporządzania naturalnych kosmetyków. Można będzie obejrzeć żywą pasiekę, uzupełnić zapasy miodu, kupić zioła, produkty regionalnej kuchni. Przyjadą też ze swoją sztuką i rękodziełem twórcy ludowi, a na scenie zabrzmi muzyka ludowa w wykonaniu zespołów z całego województwa podlaskiego.
Wydarzeniem towarzyszącym będzie otwarcie dwóch wystaw czasowych. We dworze z Bobry Wielkiej zagości twórczość Władysława Pietruka – grafiki przedstawiające najważniejsze zabytki znajdujące się na terenie Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej. W plenerze, za chałupą z Tymianek-Buci, można będzie zobaczyć wielkoformatowe fotografie Jerzego Rajeckiego, autora albumu „Klimaty Podlasia”.

PROGRAM FESTYNU PODLASKIE ZIOŁAMI PACHNĄCE

„Podlaskie Ziołami Pachnące”
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
15 sierpnia 2021 r. (niedziela)
godz. 11.00-17.00

 


FOLKLOR PONAD GRANICAMI, czyli kolejny, piętnasty już, Międzynarodowy Festiwal Folkloru „Podlaskie Spotkania”. Nasza scena w skansenie, tak jak w ubiegłych latach, znalazła się na festiwalowej trasie. Przyjadą zespoły z różnych zakątków świata: Egiptu, Kuby czy Gruzji i znakomite polskie zespoły folklorystyczne, które w tym roku, w przeciwieństwie do poprzedniego, można będzie oglądać na żywo. Początek koncertu w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej w sobotę, 7 sierpnia o godz. 17.00.więcej

„Podlaskie Spotkania” to dla publiczności niecodzienna okazja obcowania z tradycją muzyczną różnych narodów, a dla regionu – świetna reklama w Polsce i za granicą. W tegorocznym, piętnastym Międzynarodowym Festiwalu Folkloru bierze udział dwanaście zespołów, połowa to goście zza granicy – z Bośni i Hercegowiny, Bułgarii, Egiptu, Gruzji, Kuby i Słowacji.
Na festiwal przyjedzie też sześć znakomitych polskich zespołów folklorystycznych. Większość z nich prezentowała się w skansenie w ubiegłym roku, jednak z powodu covidowych obostrzeń można je było oglądać wyłącznie za pośrednictwem internetu. Wszystko wskazuje na to, że tym razem będzie inaczej i zespoły: „Krakus”, „Wrocław”, „Raciborzanie”, „Suwalszczyzna”, „Promni” z Warszawy i gospodarze czyli „Skowronki” z Brańska” zaprezentują się przed publicznością na żywo.
Festiwal potrwa sześć dni. Uczestnicy wystąpią w tym czasie w siedmiu podlaskich miejscowościach, między innymi Brańsku, Ciechanowcu, Bielsku Podlaskim, Szepietowie czy Wasilkowie. Organizatorami koncertu w skansenie są, jak co roku, Stowarzyszenie Artystyczne Skowronki i Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej i jak zwykle będzie to koncert wyjątkowy ze względu na scenerię. Zespoły zaprezentują się na scenie ustawionej w samym sercu skansenu, wśród zieleni i zabytkowej drewnianej architektury.

 

 


POZNAJCIE DAWNE PIEŚNI Trwa rekrutacja uczestników projektu „Pogrzebowe Pieśni Podlaskiej Prababki”. Czekamy na zgłoszenia osób zainteresowanych udziałem w bezpłatnych warsztatach śpiewaczych, które odbywać się będą  od 1 do 22 sierpnia 2021 r. na terenie Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej. Chętni mogą się zgłaszać za pośrednictwem poczty elektronicznej (e-mail: edukacja@pmkl.pl)  lub telefonicznie (nr tel.: 509 336 816).więcej

 

Organizatorom zależy, by w warsztatach wzięły udział osoby zameldowane w miejscowościach liczących do 50 tys. mieszkańców, posiadające umiejętności wokalne. Mile widziani będą uczestnicy z powiatu monieckiego, ale nie jest to warunek konieczny.
W zgłoszeniu prosimy o przesłanie krótkiej informacji o sobie:                                                                                      – – – imię, nazwisko, miejsce zamieszkania, doświadczenie i umiejętności wokalne, zainteresowania związane z tradycjami ludowymi Podlasia;
– załącznik z krótkim nagraniem wokalnym jednej pieśni lub piosenki w formacie mp3; repertuar dowolny, nie wymagany podkład muzyczny (dołączenie nagrania bądź jego brak nie stanowi głównego kryterium uczestnictwa).
„Pogrzebowe Pieśni Podlaskiej Prababki” to tytuł projektu, na którego realizację Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej dostało dofinansowanie w wysokości 40 000 złotych w ramach programu EtnoPolska 2021. Instytucja, dzięki dużej liczbie zdobytych punktów, znalazła się na drugim miejscu wśród wszystkich, którzy złożyli wnioski. Efektem projektu będzie zachowanie dla przyszłych pokoleń ludowych pieśni żałobnych z powiatu monieckiego.
Zgodnie z założeniami, badania podczas których zostały zebrane teksty i melodie pieśni pogrzebowych, były prowadzone w wybranych wsiach na terenie powiatu monieckiego. Zapisany materiał posłuży do sporządzenia zapisu nutowego oraz do przeprowadzenia warsztatów. Instruktorami zostaną osoby starsze, które w śpiewach pogrzebowych, trwających dawniej nawet trzy dni, brały czynny udział i znają tradycyjne pieśni.
W zajęciach, podzielonych na pięć sześciogodzinnych spotkań, weźmie udział 12 osób. Pieśni, które poznają uczestnicy warsztatów, zostaną nagrane z ich udziałem podczas ostatniego spotkania i wydane na płycie CD. Płyta zostanie dołączona do publikacji podsumowującej projekt. W książce opublikowane zostaną nie tylko teksty i zapis nutowy pieśni pogrzebowych z okolic Moniek, ale też wspomnienia osób prowadzących warsztaty dotyczące dawnej obrzędowości pogrzebowej. Publikacja będzie bezpłatna.
Partnerami projektu są Moniecki Ośrodek Kultury i Gminny Ośrodek Kultury w Trzciannem.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu Narodowego Centrum Kultury „EtnoPolska 2021”.
Przewidywane terminy spotkań warsztatowych to : 01.08, 08.08, 16.08, 21.08, i 22.08. W ostatnim dniu warsztatów (22.08) realizowane będą nagrania audio i audio-video.

REGULAMIN WARSZTATÓW

KARTA UDZIAŁU W WARSZTATACH

 

 

 


MĘCZEŃSTWO POLSKIEJ WSI 12 lipca o godzinie 12.00 w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej odbyło się otwarcie wystawy „Wieś polska między dwoma totalitaryzmami (1939-1945)”, którą przygotowali pracownicy IPN w Rzeszowie. Dzięki zebranym przez historyków dokumentom można prześledzić życie codzienne na wsi podczas drugiej wojny światowej, ale też udział jej mieszkańców w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego i represje, jakich doświadczali ze strony najeźdźców. więcej

Termin otwarcia wystawy nie jest przypadkowy. 12 lipca, w rocznicę pacyfikacji przez Niemców Michniowa na Kielecczyźnie, przypada Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Święto upamiętnia bohaterów, którzy pomagali uciekinierom, osobom prześladowanym przez okupanta, walczyli w partyzantce, żywili mieszkańców miast, ponosząc za to często najwyższą ofiarę.
Wystawa poświęcona wsi polskiej w latach okupacji niemieckiej i sowieckiej (1939–1945) ukazuje życie codzienne mieszkańców wsi, ale też formy represji stosowane przez okupantów. Wśród form przemocy, jakie stosowali były masowe wysiedlenia ludności Zamojszczyzny, deportacje mieszkańców Kresów Wschodnich oraz eksterminacja Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej przez nacjonalistów ukraińskich. Ludowcy znaleźli się też wśród ofiar akcji wyniszczenia polskich elit.
Druga część wystawy pokazuje udział działaczy ludowych w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego oraz Rządu RP na Wychodźstwie, a także utworzenie i działalność konspiracyjnych organizacji politycznych, a następnie zbrojnych, w okupowanym kraju.
Ostatnia część wystawy pokazuje sytuację na polskiej wsi po wkroczeniu Armii Czerwonej. To z jednej strony działania najeźdźcy stanowiące początek nowej władzy na wsi (reforma rolna), z drugiej – dążenie do ujawnienia się podziemnych struktur ludowych.
Wystawę kończy część poświęcona aresztowaniu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego i powstaniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.
Ekspozycja będzie czynna w remizie z Rudki na terenie skansenu do 6 sierpnia.

 

 

 


WAKACJE Z TWÓRCAMI to cykl Rodzinnych Niedziel w skansenie podczas których warsztaty poprowadzą twórcy specjalizujący się w różnych dziedzinach sztuki ludowej i ludowego rzemiosła. Na początek – nauka rzeźby pod okiem Marka Szyszki. Artysta pokaże, jak obchodzić się z drewnem, by, przy pomocy dłuta, nadać mu wymarzony kształt. Zapraszamy w najbliższą niedzielę – 11 lipca. Początek zajęć o godz. 10.00, 12.00 i 14.00. Zapisać się można telefonicznie (509 336 816) lub e-mailowo (edukacja@pmkl.pl).więcej

 

Marek Szyszko współpracuje z Podlaskim Muzeum Kultury nie od dziś. Nie tylko prowadząc warsztaty, ale też odtwarzając obiekty tak zwanej małej architektury, jak kapliczki czy krzyże przydrożne, które można podziwiać zwiedzając skansen. Jest artystą wszechstronnym, ale jego największą miłością są rzeźby w drewnie, przeróżnych rozmiarów: od maleńkich świątków, które można postawić na półce po rzeźby plenerowe. W tej dziedzinie sztuki miał świetnego mistrza. Zmarły w ubiegłym roku Piotr Szałkowski z Sokółki, jeden z najbardziej znanych podlaskich twórców ludowych, to jego wujek.
Marek Szyszko stał się rozpoznawalny jako artysta również dzięki drewnianym zabawkom, które tworzy z niewyczerpaną inwencją. Je również Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej ma w swoich zbiorach, wyeksponowane na wystawie „Dziecięce troski i beztroski. Dziecko w społeczności wiejskiej Podlasia na przełomie XIX i XX wieku”, którą można oglądać w chałupie z Dąbrowy-Moczydeł.
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że pod okiem takiego nauczyciela wato zdobywać nowe umiejętności. Może podczas tych zajęć ktoś odkryje w sobie talent rzeźbiarski? Warto wziąć w nich udział tym bardziej, że w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej trwa właśnie słoneczna promocja i cena zajęć to tylko 4,50 zł od osoby.
Już teraz  można sobie zaplanować kolejne letnie niedziele. W ostatnią z lipcowych warsztaty garncarskie poprowadzi Mirosław Piechowski z Czarnej Wsi Kościelnej, a w pierwszą niedzielę sierpnia można będzie się nauczyć plecionkarstwa.

 

 

 


SPOTKANIE AUTORSKIE Ukazało się trzecie, rozszerzone wydanie książki dr. Artura Gawła „Zdobnictwo drewnianych domów na Białostocczyźnie”. W sobotę 3 lipca o godzinie 13.00 we dworze z Bobry Wielkiej autor spotkał się z czytelnikami. Opowiedział o swojej pracy nad książką, przybliży zawarte w niej zagadnienia. W trakcie spotkania album można było kupić w promocyjnej cenie, a dr Artur Gaweł oprowadził uczestników spotkania po wystawie czasowej „Zdobnictwo drzwi wiejskich na Podlasiu”. więcej

 

Album ma też dwukrotnie większy niż w przypadku dwóch poprzednich wydań format, a ma to niezwykle istotne znaczenie w przypadku tego typu publikacji. Większe fotografie zdecydowanie lepiej oddają urok drewnianych budynków i zdobiących je detali, pozwalając czytelnikowi podziwiać każdy ich szczegół.
Wartość materiału ilustracyjnego zawartego w książce wynika z jego dokumentacyjnego charakteru. Z roku na rok ubywa drewnianych domów o walorach zabytkowych, a te które jeszcze pozostały, straciły w wyniku remontów swój pierwotny wygląd, w tym także zdobiące je detale, takie jak nadokienniki, listwy podokapowe czy też okiennice. Obecnie na masową skalę wymienia się drewniane okna na wykonane z PCV, a dodatkowo estetykę budynków całkowicie burzy montowanie przyłączy energetycznych z biegnącymi na zewnątrz ścian białymi karbowanymi rurami. Dziś wykonanie zdjęć, na których budynki wyglądają tak, jak tuż po ich wybudowaniu, jest praktycznie niemożliwe, a wiele z zawartych w albumie fotografii ma wartość archiwalną, gdyż fotografowanych obiektów po prostu już nie ma. Dotyczy to również samych detali zdobniczych, które bardzo często podczas remontów są usuwane i niszczone. Trzeba też dodać, że drewno z którego są wykonane pod wpływem warunków atmosferycznych niszczeje, stąd też po kilkudziesięciu latach wiele detali jest w bardzo złym stanie, praktycznie wymagają one wymiany.
Treść albumu zawarta jest w trzech rozdziałach. W pierwszym omówiona jest ogólna charakterystyka drewnianych budynków mieszkalnych na Białostocczyźnie, w drugim powstanie i rozwój zdobnictwa, opisana jest technika wykonywania detali wraz z charakterystyką motywów zdobniczych. Trzeci rozdział, najobszerniejszy, przedstawia detale zdobnicze wiejskich domów, począwszy od ozdobnego szalowania ścian i szczytów, przez detale zdobiące same szczyty takie jak wiatrownice, rogowniki, sterczyny, czy wiatrowskazy, po zdobienia okien, naroży oraz drzwi. W XIX-wiecznych domach te ostatnie wyróżniały się często ozdobnym szalunkiem zewnętrznej powierzchni, co także można zobaczyć w albumie. Bez wątpienia na Podlasiu dekoracyjnością wyróżniają się ganki i werandy, których kilkadziesiąt ilustracji znajdziemy również w wydawnictwie.
Książka jest adresowana do wszystkich osób zainteresowanych drewnianym budownictwem – podkreśla dr Artur Gaweł – mam nadzieję, że będzie służyć jako wzornik wszystkim tym osobom, które będą chciały odtworzyć detale zdobnicze zgodnie z regionalną tradycją.
Przedstawiony w publikacji materiał ilustracyjny został zebrany w blisko czterystu miejscowościach, co wymagało wielu lat pracy. Jak pisze we wstępie autor, album jest podsumowaniem jego blisko trzydziestoletniej pracy dokumentacyjnej w terenie, najstarsze zdjęcia i rysunki są powstały w 1993 roku.
Wydanie tej książki to dla mnie ogromna satysfakcja, gdyż jest ona, od początku do końca, moim dziełem. Sam przygotowałem teksty, wykonałem zdjęcia i wszystkie rysunki. To wymagało ogromnej pracy.
Warto w tym miejscu zauważyć, że w trzecim wydaniu zamieszczono też detale zdobnicze znajdujące się w zbiorach Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, którego kolekcje także w tej dziedzinie są naprawdę bogate.  Świadczy o tym chociażby otwarta w ubiegłym roku wystawa zdobionych drzwi wiejskich domów na Białostocczyźnie. W Muzeum oprócz czasowej i stałej wystawy poświęconej zdobnictwu architektonicznemu można podziwiać też zdobione domy z naszego regionu.
„Zdobnictwo drewnianych domów na Białostocczyźnie” to książka, o którą nieustannie pytają zainteresowani drewnianym budownictwem czytelnicy z całej Polski. Nakład poprzednich wydań już dawno się wyczerpał. Okazuje się, że piękno drewnianych domów Białostocczyzny budzi zainteresowanie zarówno tych, którzy mają je w zasięgu ręki, czyli mieszkańców tego regionu, jak i osób z innych części kraju.

 


PARKI W SKANSENIE Ruszył sezon imprez plenerowych w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Tydzień po Festiwalu Kultury Tatarskiej zaprosiliśmy mieszkańców regionu i turystów na Piknik Podlaskich Parków Narodowych i Krajobrazowych. Było interesująco, bo pracownicy parków przedstawili różnorodność przyrodniczą i bogactwo kulturowe regionu. Było też pysznie, bo przyjechały Koła Gospodyń Wiejskich, by promować tradycyjne podlaskie potrawy.więcej

 

Na terenie województwa podlaskiego mamy cztery parki narodowe, wśród nich największy w Polsce – Biebrzański Park Narodowy, wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO Białowieski Park Narodowy, oblegany przez turystów Wigierski Park Narodowy i ostoję ginących gatunków ptaków – Narwiański Park Narodowy. O bogactwie przyrodniczym i kulturowym regionu można się przekonać odwiedzając też istniejące tu parki krajobrazowe: Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi, Suwalski Park Krajobrazowy czy Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej. Dzięki piknikowi wiedzę na ich temat można było zdobyć w jednym miejscu i czasie – w pierwszą sobotę lipca, w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej.
Informacje o objętej ochroną podlaskiej przyrodzie pracownicy parków oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska przekazywali w atrakcyjnej formie warsztatów, działań artystycznych, filmów, przeróżnych zabaw i gier. Przeprowadzili grę terenową, która pozwoliła wykazać się wiedzą o obszarach chronionych na Podlasiu.
Miejsce pikniku nie było przypadkowe. W zabytkowych obiektach skansenu czynne są wystawy związane z dziedzictwem kulturowym miejscowości położonych między innymi na terenie lub w bliskim sąsiedztwie parków – nad rzekami Narwią czy Biebrzą, w okolicach Hajnówki czy Knyszyna. To wystawy dotyczące zajęć, którymi trudnili się dawniej mieszkańcy podlaskich wsi, a także sztuki ludowej i ludowego rzemiosła. Po każdej z nich, podczas imprezy, oprowadzał przewodnik.
W trakcie Pikniku Podlaskich Parków Narodowych i Krajobrazowych nie zabrakło poczęstunku, o który zadbały Koła Gospodyń Wiejskich. Serwowały przysmaki regionalnej podlaskiej kuchni: babkę i kiszkę ziemniaczaną, kartacze. Był sękacz i słynny już marcinek – ciasto z okolic Białowieży i Hajnówki.

Organizatorzy: Białowieski Park Narodowy, Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego, Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
Współorganizatorzy: Biebrzański Park Narodowy, Narwiański Park Narodowy, Wigierski Park Narodowy, Łomżyński Park Krajobrazowy Doliny Narwi, Suwalski Park Krajobrazowy, Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej, Ministerstwo Klimatu i Środowiska
Patronat honorowy: Główny Konserwator Przyrody, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska – Pani Małgorzata Golińska

 

 


WEEKEND Z KULTURĄ TATARSKĄ Kultura Tatarów polskich po raz kolejny zagościła w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Można podziwiać tatarskie tańce, dawne stroje, ułanów i łuczników na koniach, pokazy przyrządzania tatarskich potraw.  Zapraszamy w sobotę i niedzielę od godz. 11.00 do 17.00. Atrakcji wystarczy na dwa dni. więcej

 

 

To już ósmy Festiwal Kultury Tatarskiej. Głównym organizatorem jest Związek Tatarów Rzeczypospolitej Polskiej, współorganizatorami – Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej i klub AMM Archery – skupiający miłośników łucznictwa konnego. Impreza, która w atrakcyjny sposób przybliża mieszkańcom regionu działalność artystyczną, zwyczaje i wspaniałą kuchnię Tatarów polskich, wraca po rocznej przerwie. W ubiegłym roku pandemia nie pozwoliła na jej organizację.
Festiwal rozpoczął się w sobotę – 26 czerwca, zakończy w niedzielę – 27 czerwca. W programie przede muzyka i tańce przedstawicieli polskiego orientu pozwalające zaprezentować ich barwne ludowe stroje. Na scenie prezentują się: Tatarski Zespół Taneczno-Wokalny Buńczuk i Tatarski Zespół Dziecięco-Młodzieżowy Buńczuk, ale też, między innymi, Joanna Broda z Krakowa, która specjalizuje się w tańcach tureckich.
Przez dwa festiwalowe dni w skansenie można podziwiać umiejętności kulinarne specjalistów od kuchni tatarskiej. Przysmaki takie jak: czebureki, pilaw czy pierekaczewnik stały się jedną z wizytówek społeczności tatarskiej na Podlasiu, tym co przyciąga na organizowane przez nią imprezy spore grono smakoszy.
Ale nie tylko miłośnicy dobrego jedzenia znajdą w skansenie coś dla siebie w ostatni weekend czerwca. To gratka także dla miłośników koni. Festiwalowi Kultury Tatarskiej towarzyszą Międzynarodowe Zawody Łucznictwa Konnego, które rozpoczęły się już w piątek. W sobotę, oprócz łuczników konnych, można było zobaczyć pokazy jazdy konnej i kaskaderskiej Szwadronu Kawalerii im. 10 Pułku Ułanów Litewskich, w niedzielę niewątpliwą atrakcją stanie się pokaz wyszkolenia kawaleryjskiego w wykonaniu Szwadronu Kawalerii Wojska Polskiego, Pułku Reprezentacyjnego Dowództwa Garnizonu Warszawa. Jaki to ma związek z ideą festiwalu? Nie byłoby polskiej tradycji ułańskiej gdyby nie Tatarzy. To właśnie na wzór tatarskiej chorągwi powstały polskie formacje, a nazwa ułani pochodzi od nazwiska tatarskiego dowódcy.
W trakcie festiwalu można nauczyć się strzelać z łuku i posługiwać szablą, są pokazy kaligrafii arabskiej i zwiedzanie tatarskiej jurty. Można też oglądać ptaki drapieżne i sowy z Ośrodka Edukacji Ekologicznej Sokolarnia, słuchając opowieści sokolników o ich zwyczajach, a ponieważ trwa właśnie nasza słoneczna promocja – wstęp na teren skansenu kosztuje 2,5 zł od osoby.

 

 

 

 


W POSZUKIWANIU KWIATU PAPROCI W niedzielne, wczesne popołudnie poprzedzające Noc Świętojańską zapraszamy do nas całe rodziny. Można będzie posłuchać o sobótkowych tradycjach, wziąć udział w grze terenowej, samodzielnie wykonać z bibuły kwiat paproci. Czekamy na Was 20 czerwca 2021 r. o godzinie 12.00. więcej

 

 

Każdy uczestnik Rodzinnej Niedzieli otrzyma przy wejściu kartę gry terenowej, do której wpisze odpowiedzi. Na graczy czekać będzie 14 punktów na terenie skansenu, w każdym z nich trzeba będzie rozwiązać zagadkę odsyłającą do następnego miejsca. Dopiero po przejściu całej trasy można będzie wziąć w części warsztatowej.
Kwiat paproci, który podobno zakwita tylko raz w roku jest znany przede wszystkim z tego, że nikt go nie widział. To nie znaczy, że nie można go sobie wyobrażać. I właśnie wyobraźnia, po opanowaniu sztuki wykonywania kwiatów z bibuły, przyda się podczas części warsztatowej. W trakcie zajęć można będzie posłuchać o ludowych zwyczajach związanych z Nocą Świętojańską, nazywaną też Nocą Kupały czy Sobótką.
Na Rodzinną Niedzielę można się zapisać telefonicznie (nr tel.: 509 336 816) albo za pośrednictwem poczty elektronicznej (e-mail: edukacja@pmkl.pl). Cena zajęć to 10 zł od osoby, ale ponieważ mamy właśnie naszą „słoneczną” promocję, każdy zapłaci połowę czyli 5 zł. Takiej okazji nie można przegapić!

 

 

 

 


WIELKA LETNIA PROMOCJA w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej! Od 10 czerwca 2021 r. można spacerować i zwiedzać z przewodnikiem wystawy za pół ceny. Pięćdziesięcioprocentowy rabat obejmuje też wszystkie zajęcia edukacyjne. Zbliżają się wakacje. Zapraszamy odbiorców indywidualnych i grupy zorganizowane spędzające czas na półkoloniach czy letnich obozach. więcej

 

 

Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej, chętnie latem odwiedzane zarówno przez mieszkańców Białostocczyzny, jak i turystów, ma w swojej ofercie kilka rodzajów biletów. Najtańszy jest bilet spacerowy, który kosztuje 5 złotych. Od jutra po terenie skansenu można będzie spacerować za 2,5 zł.
Wszystkie wystawy można będzie zwiedzać za 7,5 zł a wybrane trzy – za 3,75 zł. Do tej pory było to odpowiednio 15 i 7,5 zł.
Oczywiście ceny wymienione wyżej dotyczą biletów normalnych, a zniżka obejmuje również bilety ulgowe czy bilet rodzinny na zwiedzanie wystaw, który zamiast 35 będzie kosztował 17,5 zł.
Prowadzone przez Dział Edukacji lekcje muzealne kosztowały, w zależności od tematu i użytych materiałów, od 9 do 15 złotych za osobę, a warsztaty z twórcą ludowym – od 15 do 30 złotych. Teraz będzie o połowę taniej. Do wyboru jest kilkanaście tematów, których dokładne opisy można znaleźć na stronie internetowej w zakładce EDUKACJA. Oprócz zajęć typowo etnograficznych, jak tkactwo, garncarstwo czy zdobnictwo drewnianych domów, są w ofercie warsztaty etnodizajnu, a także, organizowane przez sokolników z Ośrodka Edukacji Ekologicznej lekcje o zwyczajach ptaków drapieżnych i sów, połączone z pokazami lotów. Wszystkie te działania skierowane są przede wszystkim do grup zorganizowanych, ale  cieszą się dużym zainteresowaniem nie tylko w trakcie roku szkolnego. W wakacje dzieci i młodzież przywożą do skansenu organizatorzy letnich obozów, kolonii czy półkolonii.
Szczegółowych informacji o tym, na jakie usługi zostały wprowadzone zniżki, można zasięgnąć pod numerem telefonu 509 336 816, albo za pomocą poczty elektronicznej (e-mail: edukacja@pmkl.pl).

 

 

 


PRZEDŁUŻAMY DZIEŃ DZIECKA! W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej będzie trwał przez cały miesiąc – od 1 do 30 czerwca. Przygotowaliśmy mnóstwo atrakcji dla grup zorganizowanych. Grę terenową, pokazy sokolnicze i lekcje muzealne o bardzo różnorodnej tematyce związanej z kulturą ludową. Zapisy przyjmujemy telefonicznie – 509 336 816, lub e-mailowo – edukacja@pmkl.pl. więcej

 

Zapraszamy na:
1. pokazy sokolnicze, podczas których będzie można spotkać się oko w oko ze skrzydlatymi drapieżnikami, a także podziwiać je w locie,
2. grę terenową „Witajcie w skansenie”, która pozwoli odkryć nasze muzeum na nowo, a także wykazać się wiedzą i sprytem,
3. lekcje muzealne:

  • „Od ziarna do chleba” – o tradycyjnych sposobach uprawy i przetwarzania ziarna oraz wypieku chleba,
  • „Krajka niezwykła” – warsztaty wykonywania prostych wzorów krajek,
  • „Nie święci garnki lepią” – warsztaty garncarskie,
  • „Sztuka ludowa na co dzień, czyli zajęcia z etnodizajnu” – warsztaty zdobienia toreb motywami ludowymi,
  • „Zabawy naszych dziadków” – o dawnych grach, zabawkach i zabawach,
  • „Tradycyjne zdobnictwo domów drewnianych na Podlasiu” – o tradycji dekorowania wiejskich domów,
  • „Świat wiejskiego dziecka” – o życiu najmłodszych mieszkańców wsi przed laty,
  • „Tradycyjne zdobienie wnętrz wiejskiej chaty” – o tradycji wykonywania ozdób z papieru, bibuły i słomy,
  • „Kto ma pszczoły, ten ma miód” – o historii bartnictwa, pozyskiwaniu i wykorzystywaniu produktów zielarskich,
  • „Jak to ze lnem było” – o uprawie i obróbce lnu,
  • „Zioła w wiejskiej chacie” – o uprawie, suszeniu, przechowywaniu i wykorzystywaniu ziół w tradycji ludowej,
  • „Dwór ziemiański elementem pejzażu wiejskiego” – o historii dworu z Bobry Wielkiej.

 

 

 


CO ZA TANIEC, OJRA, OJRA! Polki, mazurki, oberki, walczyki to propozycja Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej na Zielone Świątki dla wszystkich miłośników folkloru. Przyjechał grający muzykę tradycyjną zespół „Kanka Franka” i poprowadził warsztaty tańca tradycyjnego. deszcz nie pozwolił na tańce pod chmurką, trzeba było się przenieść do chałupy z Pieczysk. więcej

 

„Kanka Franka” to zespół jedyny w swoim rodzaju, dwuosobowy, tworzony przez pochodzące z Suwalszczyzny miłośniczki muzyki tradycyjnej: śpiewającą i grającą na harmonii pedałowej, skrzypcach, bębenku oraz basach Małgorzatę Makowską oraz śpiewającą, grającą na bębnie obręczowym Magdalenę Balewicz.
Ten folkowy tandem z powodzeniem koncertuje w Polsce i za granicą, a warsztaty tańców ludowych i potańcówki „w dawnym stylu” to jedna z jego specjalności. Skąd nazwa? Od imienia mistrza, pod okiem którego młode artystki uczyły się muzyki tradycyjnej i od którego zaczerpnęły większość swojego repertuaru. Zmarły trzy lata temu Franciszek Racis (rocznik 1922)  był jednym z ostatnich suwalskich muzykantów. Grał na skrzypcach, śpiewał, tańczył. Repertuar zespołów, które współtworzył (było ich kilka) wzbogacił o melodie, które pamiętał z młodości.
Jednym z tańców, które można było poznać na warsztatach jest ojra. Taniec ten, w okresie międzywojennym, z miasta przywędrował na wieś. Jest, tak jak galopka czy przysiadana, rodzajem polki, znanej nie tylko w północno-wschodniej Polsce, ale też na Litwie i Białorusi.  Ma też swoją przyśpiewkę: „Co za taniec ojra, ojra! Gdzie ta dzioucha strojna, strojna”.

fot. Marcin Pawlukiewicz

 

 

 

 


PODRÓŻE SPRZED LAT Chcecie przejechać się bryczką zaprzężoną w konia, dowiedzieć się, jak dawniej podróżowano i zobaczyć na własne oczy kowala przy pracy? Przyjedźcie do Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej na nasz doroczny piknik etnograficzny. Od 24 do 28 maja 2021 r. zapraszamy grupy zorganizowane ze szkół i przedszkoli. Zapisy prowadzimy telefonicznie (509 336 816) lub e-mailowo (edukacja@pmkl.pl). więcej

 

„Jak dawniej podróżowano” to tytuł tegorocznego pikniku i z tym tematem związane są wszystkie wątki zaplanowanych zajęć. Doskonałym wstępem do pozostałych atrakcji będzie zwiedzanie jednej z wystaw stałych na terenie Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, zatytułowanej „Środki transportu wiejskiego”. We wnętrzu zabytkowej stodoły można oglądać pojazdy takie jak wozy, sanie oraz bryczki, używane przez mieszkańców Białostocczyzny pod koniec XIX i w pierwszej połowie XX wieku, pojazdy służące zarówno do podróżowania, jak też przewożenia towarów. Uczestnicy zajęć dowiedzą się co to takiego samorodny włók krokwiowy, do czego służyły tzw. zajdki i jakimi środkami transportu zamożni gospodarze jeździli do kościoła czy na targ.
Większość używanych przed laty pojazdów poruszała się dzięki sile zwierząt pociągowych, dlatego jednym z zawodów, bez których trudno byłoby się wówczas obejść jest kowalstwo. Wśród licznych, niezbędnych do pracy w gospodarstwie przedmiotów, które kowal wykonywał w swoim warsztacie były podkowy, mające chronić końskie kopyta przed nadmiernym ścieraniem się.
Jak wygląda praca kowala? Franciszek Lulewicz z Zabłudowa, którego zaprosiliśmy do przeprowadzenia pokazów, pracuje w tym zawodzie od lat.  Na czas zajęć uruchomimy naszą zabytkową kuźnię, przeniesioną do skansenu z Gródka, by uczestnicy mogli przyjrzeć się z bliska, jak, krok po kroku, z kawałka żelaza rozgrzanego nad paleniskiem powstają narzędzia o różnych, często wyszukanych kształtach.
W trakcie pikniku można będzie nie tylko dowiedzieć się, ale też poczuć, jak dawniej podróżowano. Jedną z atrakcji będzie przejażdżka po skansenie bryczką zaprzężoną w konia.
Żeby nie było tak łatwo – uczestnicy też będą się musieli wykazać. Przydadzą im się do tego dokładność, cierpliwość i zdolności manualne. Z gotowych, drewnianych elementów, trzeba będzie samodzielnie zbudować miniaturę wiejskiego wozu.

Cena zajęć – 19 zł/os.

 

 

 

 


ZA NAMI ZIELONE ŚWIĄTKI. W tygodniu poprzedzającym święto (od 17 do 21 maja) zaprosiliśmy grupy zorganizowane na zajęcia, podczas których opowiadaliśmy o zielonoświątkowych zwyczajach na podlaskiej wsi, pokazaliśmy wnętrze umajonej na tę okazję chałupy, wspólnie zbieraliśmy kwiaty, wiliśmy wianki i odtwarzaliśmy dawne obrzędy. więcej

 

 

Zielone Świątki to potoczna nazwa Zesłania Ducha Świętego, a w kulturze ludowej – symboliczne zakończenie okresu zimowego, początek lata. Symbolem Zielonych Świątek, co znalazło odbicie w ich potocznej nazwie, zawsze była zieleń – liście tataraku, które rozsypywano na podłodze w izbie oraz zielone gałęzie. Zatykano je w strzechę albo w ściany budynku mieszkalnego, czasem rozrzucano po podwórku. Przy drzwiach ustawiano młode drzewka brzozowe. Wewnątrz domu dekorowano drzwi, okna, obrazy i ikony. Na Podlasiu do majenia domów używano powszechnie gałęzi brzozy, rzadziej lipy i klonu, wyjątkowo także jesionu, a nawet świerku.
Zielonymi gałązkami majono też pola. Olchę wtykano w zagony ziemniaków, żeby były białe i sypkie. Ziemię obsianą zbożem majono leszczyną, która jest giętka i odporna na wiatr. Innym zwyczajem, który miał zapewnić na polach urodzaj było chodzenie z królewną. Najładniejszą we wsi dziewczynę pięknie ubierano, wkładano jej na głowę koronę z kwiatów i w orszaku innych dziewcząt prowadzono granicami pól. Obchód kończył się ucztą z tańcami urządzaną w karczmie, w domu najlepszego gospodarza lub we dworze.
Odpowiednikiem „Chodzenia z królewną” we wsiach zamieszkałych przez prawosławnych było „Wodzenie kusta”. Najpiękniejszą z dziewcząt, jeszcze nie mężatkę, ubierano w liście klonu by wyglądała jak kust czyli krzak. Kusta wodzono po wsi od domu do domu życząc gospodarzom dobrych plonów.
Podczas zajęć w skansenie można było nie tylko poznać te dawne zwyczaje, ale też wziąć udział w zabawie polegającej na ich odtworzeniu. Było wspólne wyplatanie wianków i wspólne chodzenie z królewną. Można było też przekonać się na własne oczy, jak dawniej ludzie przystrajali na Zielone Świątki swoje domy. Uczestnicy zwiedzili zbudowaną pod koniec XIX wieku zabytkową chałupę z Tymianek-Buci, umajoną tak, jak nakazuje tradycja.

 

 

 


WITAJCIE W SKANSENIE! To hasło tegorocznej Nocy Muzeów w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Ci, którzy nas odwiedzili 15 maja o godz. 19.00 wzięli udział w fascynującej przygodzie – grze terenowej, która poprowadziła uczestników po najciekawszych miejscach na terenie skansenu, dała możliwość wykazania się wiedzą i sprytem. Wstęp był bezpłatny, ale liczba miejsc – ograniczona, dlatego obowiązywały wcześniejsze zapisy (nr tel.: 509 336 816, e mail: edukacja@pmkl.pl). więcej

Noc Muzeów to wydarzenie wyjątkowe, czas, kiedy instytucje kultury w całej Europie (nie tylko muzea) zapraszają do siebie zwiedzających nie pobierając opłat za przygotowane atrakcje: wystawy, warsztaty, koncerty. To znakomita okazja do zdobycia wiedzy o własnym mieście, regionie, ale też przyjemnie spędzony czas w gronie rodziny czy przyjaciół.
Pomysł należy do berlińczyków, którzy jako pierwsi zorganizowali Noc Muzeów w 1997 roku, ale przedsięwzięcie bardzo szybko zyskało popularność w całej Europie. Do Polski przywędrowało osiemnaście lat temu.
Ubiegłej wiosny, z powodu pandemii, po raz pierwszy nie można było w tym dniu zwiedzać, dlatego wiele instytucji kultury przygotowało wydarzenia online. W tym roku wróciliśmy do tradycji!
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej przygotowało grę terenową, podczas której można było zgłębiać różne aspekty dawnego życia na wsi, ale też skorzystać z innych atrakcji, które mamy na terenie skansenu – poznać zwyczaje ptaków drapieżnych czy tajniki łucznictwa. W każdym z sześciu przygotowanych wcześniej punktów na graczy czekały ciekawe zadania, czasem wymagające cierpliwości, czasem sprawności czasem sprytu. Zabawa trwała ponad trzy godziny a uczestnicy otrzymali skromne upominki.

 

 

 


PORA NA MAJOWE W polskiej tradycji, od prawie dwóch wieków, maj jest miesiącem poświęconym Matce Bożej. To miesiąc, kiedy codziennie odbywają się nabożeństwa, w niektórych regionach zwane majówkami, gdzie indziej – po prostu majowymi. Na wsi odprawia się je często przy przydrożnych krzyżach i kapliczkach pięknie na tę okoliczność przystrojonych.więcej

 

Tradycja odprawiania w maju nabożeństw maryjnych sięga w Europie VIII wieku. Jej prekursorami byli Hiszpanie. Do Polski dotarła znacznie później, w 1838 roku, kiedy to nabożeństwa majowe zaczęli odprawiać w Tarnopolu tamtejsi jezuici. W połowie XIX wieku zwyczaj ten był już powszechny niemal w całym kraju, na początku – przede wszystkim w miastach. Nieco później zawędrował na wieś, której mieszkańcy zaczęli oddawać cześć Maryi nie tylko w kościołach, ale też przy krzyżach i kapliczkach.
Przydrożne kapliczki, krzyże i figurki świętych w ostatnich dniach kwietnia dekorowano kwiatami i zielonymi gałązkami oraz wstążkami, często – w kolorach maryjnych, czyli białym i niebieskim. Jeśli w okolicy było kilka kapliczek – do odprawiania nabożeństw majowych wybierano tę z wizerunkiem Maryi. W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej mamy kopię takiej właśnie kapliczki ze wsi Twarogi Lackie w gminie Perlejewo. Autorem rzeźby Matki Boskiej z Dzieciątkiem jest Piotr Szałkowski, zmarły w ubiegłym roku rzeźbiarz ludowy z Sokółki.
Najważniejszą częścią każdego nabożeństwa majowego była zawsze Litania Loretańska, modlitwa uważana za jeden z najpiękniejszych hymnów na cześć Matki Bożej.  Nazwę swoją zawdzięcza miejscowości Loreto we Włoszech, gdzie została rozpropagowana wśród pielgrzymów odwiedzających tamtejsze sanktuarium.
Podczas nabożeństw majowych śpiewa się też pieśni maryjne. W Polsce jedną z najpiękniejszych i najbardziej znanych jest, śpiewana właściwie tylko przy tej okazji, pieśń „Chwalcie łąki umajone”. Powstała w latach 40 tych XIX wieku. Kto jest kompozytorem muzyki – nie wiadomo, słowa napisał ksiądz Karol Antoniewicz – jezuita.
Przed laty na wsi, na nabożeństwa majowe chodziło się, kiedy wszystkie prace w polu i gospodarstwie były już zakończone. Wieczór dawał ochłodę, a modlitwa stawała się chwilą wytchnienia po pracowitym dniu. Czasem wspólne śpiewanie pieśni maryjnych przeciągało się aż do zmroku.
Nabożeństwa majowe przy krzyżach i kapliczkach to tradycja kultywowana w całej Polsce, jedna z tych, które przetrwały mimo upływu czasu. Ludzie modlący się na skraju wsi w majowy wieczór to wciąż jeszcze bardzo powszechny widok.

 

 

 


POCZĄTEK NOWEGO CYKLU „Na świętego Augustyna orka dobrze się poczyna”. To jedno z wielu ludowych przysłów związanych z wiosną, która na wsi rozpoczynała zawsze, trwający kilka miesięcy, okres ciężkiej pracy. Wszystko trzeba było zacząć od nowa, a od tego, jaki był ten nowy początek zależała pomyślność gospodarzy i ich rodzin przez cały rok. Wiosna to czas orki, sadzenia, zasiewów, rozmnażania zwierząt i gruntownych porządków. więcej

 

Dawniej końcówka zimy była dla mieszkańców wsi czasem wyjątkowo trudnym. Na przednówku kończyły się zapasy większości warzyw i owoców, na stołach królowały ziemniaki i kasze okraszone tłuszczem, rzadziej – mleko i ser. Nic dziwnego, że wiosnę jako początek nowego cyklu w przyrodzie witano z radością, mimo że wiązało się to z powrotem do ciężkiej pracy.
Wspomniany w przysłowiu początek orki w dniu świętego Augustyna, czyli 29 kwietnia, to termin podany w przybliżeniu. Prace polowe rozpoczynano, kiedy ziemia, przez kilka miesięcy schowana pod śniegiem, była wystarczająco sucha. Zwykle działo się to już po świętach Wielkiej Nocy, które były ostatecznym pożegnaniem zimy.
Zanim w pole wyszli oracze, ziemię zazwyczaj nawożono obornikiem. Już samo takie przygotowanie pól pod uprawy wiązało się z dużym wysiłkiem. Nawóz trzeba było wyrzucić z obory czy stajni widłami, załadować na wóz, wywieźć na pole i, również widłami, rozrzucić. Później można było zacząć orkę.  Narzędzia do niej zmieniały się z upływem lat. Pługi z żelaznym lemieszem, krojem i odkładnicą zaczęły się rozpowszechniać w Polsce w drugiej połowie XIX wieku, ale na wschodzie kraju, aż do I wojny światowej, narzędziem orki była drewniana socha ciągnięta przez parę wołów zaprzężonych w jarzmo (w II połowie XIX wieku do prac polowych zaczęto wykorzystywać konie, ale ponieważ były stosunkowo drogie, długo jeszcze nie stanowiły dla wołów poważnej konkurencji).
Następcą sochy był, wspomniany wcześniej, pług drewniany ze stalowym lemieszem, który  z czasem zastąpiony został pługiem w całości stalowym. Wszystkie te dawne sprzęty i narzędzia można zobaczyć na wystawie stałej w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej, zatytułowanej:  „Sochy, stępy, sierpy…, czyli o niegdysiejszym gospodarstwie”. Wśród tych związanych z pracami wiosennymi są tam, oprócz sochy i pługów, drewniane brony laskowe, brony o konstrukcji drewnianej ze stalowymi zębami, kultywatory zwane drapaczami i służące do ubijania ziemi drewniane wały.
Bronowanie i ubijanie ziemi to czynności, które trzeba było wykonać już po siewie. Początkowo zboże siano ręcznie, z płachty lub plecionego koszyka zwanego na Podlasiu „sieweńką”. Siać można było na dwa sposoby: idąc środkiem zagonu, jednym rzutem ręki pokrywać ziarnem całą jego szerokość albo jednym rzutem pokrywać ziarnem tylko połowę zagonu, a drugą zasiewać wracając. Z czasem siew ręczny odszedł w zapomnienie. Zaczęto stosować siewniki, początkowo konne, później ciągnikowe.
W kwietniu wysiewano zboża jare, w maju – konopie, proso i len, chociaż z lnem, tak jak z orką na świętego Augustyna, jest to sprawa dyskusyjna, gdyż kolejne przysłowie ludowe radzi: „Chcesz mieć kęs płótna dobrego, siej len na świętego Jerzego”, czyli 23 kwietnia.
Po siewie zbóż, kiedy gleba była już dobrze ogrzana, zaczynało się sadzenie kartofli. W międzyczasie gospodynie zakładały ogrody warzywne, siały do skrzynek kwiaty, które potem wysadzały do gruntu przy domu. Liczba tych wszystkich zajęć rosła wraz z postępami jakie czyniła wiosna. Warzywa i kwiaty musiały być opielone, zioła zebrane, a przecież obowiązki nie kończyły się na uprawie roślin. Właśnie wiosną gospodarze powiększali swoje stada. W kwietniu wylęgały się młode gęsi, był to czas  „nasadzania” czyli zapładniania kaczek, kur i indyczek. W tym czasie rodziły się też źrebaki i cielęta. Czasem, by zyskać świeży przychówek bydła czy drobiu, trzeba było dokonać zakupów. W tym celu udawano się na targ.
Jest jeszcze jedna kategoria zajęć w dawnym gospodarstwie wiejskim nierozerwalnie związanych z wiosną. Pierwsze ciepłe dni sprawiały, że wszyscy brali się za porządki. Gospodynie bieliły płótno, które utkały przez zimę, wymiatały podwórze. Mężczyźni oczyszczali studnie, stawy, łatali dachy, uszczelniali mury. Był to czas przygotowań do lata, które, niestety, nie przynosiło wytchnienia. Rolników czekał czas jeszcze intensywniejszej pracy.

 

 


ZDOBNICTWO NA ZOOMIE Mamy nową propozycję dla nauczycieli i uczniów. Dział Edukacji serdecznie zaprasza na zajęcia etnograficzne online. Lekcje muzealne, trwające od 45 do 60 minut odbywają się na platformie Zoom, a materiały edukacyjne przesyłane są pocztą elektroniczną. Aktualnie mamy w ofercie lekcję zatytułowaną „Zdobnictwo drewnianych domów na Podlasiu”. więcej

Podczas lekcji można zdobyć cenną wiedzę o dekorowaniu drewnianych domów na podlaskiej wsi w XIX i XX wieku. Zadania do wykonania podane są w atrakcyjnej formie quizów i piosenek, a część warsztatowa polega na samodzielnym zaprojektowaniu i wykonaniu dekoracji do wymarzonego domu.
Obserwujcie nasze media społecznościowe! Już wkrótce pojawią się tu kolejne oferty lekcji muzealnych online. Czas trwania każdej z nich:  45-60 minut, cena za osobę: 4,50 zł. Na zajęcia zapraszamy grupy zorganizowane (minimum 10 osób). Zapisywać się można przy pomocy poczty elektronicznej, e-mail: edukacja@pmkl.pl.

 

 

 


ŚWIĘTO MIŁOŚNIKÓW ZABYTKÓW Przed nami Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków, przypadające 18 kwietnia święto tych, którzy wkładają wiele wysiłku w ratowanie zabytkowych obiektów i opiekę nad nimi oraz tych, którzy je po prostu kochają. Święto ustanowiła, w 1983 roku, Międzynarodowa Rada Ochrony Zabytków. UNESCO wpisało ten dzień do rejestru ważnych wydarzeń kulturalnych o zasięgu światowym.więcej

 

Jedną z form ochrony zabytków jest zabieranie ich z miejsc, w których z całą pewnością nie mogłyby przetrwać. W Polsce istnieje ponad trzydzieści muzeów na wolnym powietrzu, w których takie budynki zyskują drugie życie. Dotyczy to przede wszystkim obiektów architektury drewnianej, najbardziej narażonych na zniszczenie. Przeniesione do muzeów, zostają poddane renowacji, by długo jeszcze cieszyć zwiedzających swoją urodą. Wiele z nich staje się przestrzenią wystawienniczą, w atrakcyjny sposób przybliżającą wiedzę o historii poszczególnych regionów czy miejscowości, o życiu ich mieszkańców.
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej opiekuje się w ten sposób niemal pięćdziesięcioma zabytkami z terenu województwa podlaskiego. Ich liczba stale rośnie. Są wśród nich między innymi: ponad dwustuletni dwór z Bobry Wielkiej, dziewiętnastowieczne chałupy wyposażone w meble i sprzęty codziennego użytku sprzed kilkudziesięciu i więcej lat, wiatrak typu kozłowego z zachowanym mechanizmem przemiału ziarna, remiza strażacka, czy też okrągły budynek zwany maneżem. Całość plenerowej ekspozycji uzupełniają obiekty małej architektury, takie jak kapliczki, drewniane przydrożne krzyże czy studnia z żurawiem. We wnętrzach zabytkowych budynków można zobaczyć kilkanaście wystaw stałych, pokazujących różne aspekty życia mieszkańców dawnej wsi.
W chałupach z Tymianek-Buci i Starej Grzybowszczyzny zwiedzający mogą zobaczyć sprzęty i przedmioty codziennego użytku, których używali dziadkowie i pradziadkowie dzisiejszych mieszkańców województwa podlaskiego. Są ekspozycje poświęcone mechanizacji rolnictwa, leśnictwu, pszczelarstwu, snycerstwu, rybołówstwu, czy garncarstwu a także środkom transportu wiejskiego.
Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków co roku przypomina o znaczeniu dziedzictwa kulturowego i potrzebie jego ochrony. To święto nie tylko konserwatorów, właścicieli i opiekunów obiektów zabytkowych, ale wszystkich, którzy doceniają ich piękno i lubią w ich otoczeniu przebywać.

 

 

 


„Pogrzebowe pieśni podlaskiej prababki” to tytuł projektu, na którego realizację Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej dostało dofinansowanie w wysokości 40 000 złotych ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu EtnoPolska 2021. Nasza instytucja, dzięki dużej liczbie zdobytych punktów, znalazła się na drugim miejscu wśród wszystkich tych, którzy otrzymali dofinansowanie. Efektem projektu będzie zachowanie dla przyszłych pokoleń ludowych pieśni żałobnych z powiatu monieckiego.więcej

Zgodnie z założeniami, badania podczas których zostaną zebrane teksty i melodie pieśni pogrzebowych, będą prowadzone w wybranych wsiach na terenie powiatu monieckiego. Zapisany materiał posłuży do przeprowadzenia warsztatów. Instruktorami zostaną osoby starsze, które w śpiewach pogrzebowych, trwających dawniej nawet trzy dni, brały czynny udział i znają tradycyjne pieśni. W zajęciach na terenie Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej weźmie udział 12 osób. Mile widziane będą osoby z powiatu monieckiego, ale to nie jest warunek konieczny. Pieśni, które uczestnicy warsztatów poznają podczas pięciu spotkań w skansenie, zostaną wydanie na płycie CD, którą wszyscy zainteresowani będą mogli otrzymać wraz z publikacją podsumowującą projekt. W książce opublikowane zostaną teksty i zapis nutowy pieśni pogrzebowych z okolic Moniek.

 

 

 


KRASZANKI ONLINE Co roku przed Świętami Wielkanocnymi Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej organizuje zajęcia edukacyjne zwane Kraszankami w Skansenie. To już tradycja. Pomimo zamknięcia Muzeum z powodu sytuacji epidemicznej, nie rezygnujemy z naszych działań i przygotowaliśmy zajęcia w formie online: prezentację, warsztat, pokazy i dodatkowe materiały edukacyjne. więcej

 

Przygotowane zajęcia to kilkuczęściowa opowieść o Świętach Wielkanocnych. Pierwsza część będzie dotyczyła pokazu wykonywania tradycyjnych pisanek metodą batiku szpilkowego. W drugiej uczestnicy zobaczą jak samodzielnie wykonać palmę z bibuły. Podczas tegorocznych zajęć pokażemy również tradycyjne zabawy wielkanocne z pisanką i opowiemy o świątecznych zwyczajach. W pakiecie znajdą się też materiały dodatkowe (krzyżówka sprawdzająca wiedzę i kolorowanki).

Osoby zainteresowane udziałem w zajęciach zobowiązane są do przesłania zgłoszenia drogą e-mailową na adres działu edukacji Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej: edukacja@pmkl.pl. W odpowiedzi otrzymają Państwo informacje zwrotne zawierające numer konta bankowego na który należy dokonać opłaty. Po otrzymaniu potwierdzenia płatności, zostanie Państwu wysłany link do materiałów edukacyjnych, który będzie aktywny tydzień od jego przekazania.

Koszt udziału w zajęciach online wynosi 9,50 zł od osoby.

 

 


ATLAS ZABYTKÓW SKANSENU – KUŹNIA Pierwszym zabytkiem na terenie Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, który trafił do skansenu, jest kuźnia. Stało się to w 1984 roku, a jeszcze dekadę wcześniej z usług jej właściciela korzystali mieszańcy Gródka i okolic. Dzięki temu udało się przenieść obiekt do muzeum z pełnym wyposażeniem, co pozwala na organizowanie w nim zajęć edukacyjnych i pokazów kowalstwa. więcej

 

Kuźnia to najczęściej budynek na planie prostokąta przypominający niewielki spichlerz. W centralnych regionach i na północy Polski można spotkać kuźnie murowane ale najpopularniejszym materiałem do ich budowy było drewno. Często wejście do kuźni osłania podcienie, chroniące kowala przed deszczem czy słońcem podczas prac takich jak podkuwanie koni, których nie da się wykonywać wewnątrz budynku. Kuźnia z Gródka w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej, zbudowana w 1914 roku,  nie ma podcienia. To prosta bryła na planie prostokąta zbliżonego do kwadratu, o wymiarach 5,5 metra na 6,3. Ma ściany o konstrukcji zrębowej wykonane z połówek bali połączonych w narożach na jaskółczy ogon z ostatkami i dwuspadowy dach kryty gontem. Stoi nieco na uboczu, przed wejściem do skansenu i nie jest to przypadek, lecz nawiązanie do sytuacji, jaka miała miejsce tam, gdzie działały warsztaty kowalskie.
„Kuźnię budowano w centrum wsi lub na jej obrzeżach, w miejscu łatwo dostępnym, ale jednocześnie bezpiecznym, tzn. odsuniętym od innych budynków, aby nie zaprószyć ognia.” – pisze Tomasz Czerwiński w książce „Budownictwo ludowe w Polsce” – „W dużych wsiach pracowało zwykle po kilka warsztatów kowalskich.”
Powstawały w nich, oprócz podków, którymi na miejscu podkuwano konie, narzędzia i sprzęty żelazne potrzebne mieszkańcom wsi w życiu codziennym:  zamki, zawiasy, ćwieki gwoździe, haki, kraty, ale też noże, tasaki czy pogrzebacze. Czasem kowal kuł żelazne krzyże wieńczące dachy kościołów czy kapliczek przydrożnych.
„Kowal w społeczności wiejskiej był człowiekiem cenionym. Potrafił ujarzmić żelazo, nadając swoim wyrobom wymagane kształty. Był nie tylko rzemieślnikiem, ale często także artystą, a w razie potrzeby wcielał się w rolę dentysty i felczera.” – czytamy w książce Tomasza Czerwińskiego –„Kowalstwo było cenionym zawodem. Dobry kowal miał zawsze dużo pracy a zamówienia na usługi składali mu niejednokrotnie mieszkańcy odległych wiosek.”
Do wykonywania swojej pracy potrzebował nie tylko dachu nad głową ale też narzędzi. Wyposażenie kuźni to między innymi palenisko i miech do podtrzymywania ognia, kowadło, młoty kowalskie, narzędzia do cięcia stali. Kuźnia z Gródka została przeniesiona do skansenu wraz z kompletnym, liczącym ponad sto przedmiotów wyposażeniem. Wewnątrz odtworzone zostało palenisko z cegieł oblepionych gliną. Nad nim umieszczony jest okap, a obok – skórzany miech do nadmuchu paleniska. Przed kuźnią stoi toczydło z kołem z piaskowca poruszanym korbą służące do ostrzenia narzędzi.

 

 

 

 


PALMOWA SOBOTA Przedświąteczne, rodzinne warsztaty w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej zawsze  cieszą się ogromnym powodzeniem. W tym roku, mimo pandemii, też postanowiliśmy je zorganizować, oczywiście w ścisłym reżimie sanitarnym, w małych grupach. W sobotę  (13 marca) będziemy wspólnie przygotowywać palmy wielkanocne. Przydadzą się już niedługo. Niedziela Palmowa wypada w tym roku 28 marca. więcej

Palmy święcone w kościołach w ostatnią Niedzielę Wielkiego Postu mają bogatą symbolikę. Oznaczają mękę Chrystusa ale też jego triumf i chwałę. Są pamiątką uroczystego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy tydzień przed zmartwychwstaniem. „Nazajutrz wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw” – czytamy w Ewangelii według św. Jana.
W Polsce palmy święci się od średniowiecza. Od wieków funkcjonują też w tradycji ludowej, która nadała im własne, magiczne znaczenie. Ludzie wierzyli, że poświęcona palma pomoże im chronić dom i uprawy przed niszczycielskimi siłami przyrody. Wkładali ją za święty obraz albo stawiali w oknie podczas burzy. Po przyjściu z kościoła w Niedzielę Palmową członkowie rodziny uderzali się wzajemnie palmami, co miało uderzanemu zapewnić zdrowie i dobrobyt, dziewczętom – dodać urody. Bito palmami również zwierzęta wyganiane na pierwszy wiosenny wypas dla zapewnienia im dobrego chowu.
Dawniej palmy powstawały najczęściej z wierzbowych gałązek „Już w okresie międzywojennym palmy z gałązek wierzby przystrajano kolorowymi wstążkami oraz roślinami takimi jak: barwinek, borówka, czy widłak. Zdarzało się, że do wykonania palmy zamiast wierzby używano gałązek porzeczki lub maliny, które wcześniej przynoszono do domu i wkładano do dzbanka z wodą, aby wypuściły pąki.” – pisze w swojej książce „Rok obrzędowy na Podlasiu” dr Artur Gaweł. Wykonaniem palm zajmowały się przede wszystkim kobiety.
Dziś większość z nas kupuje gotowe palmy. Są dziełem osób, które wyspecjalizowały się w tej dziedzinie twórczości, dlatego w sprzedaży, szczególnie na przedświątecznych jarmarkach  możemy spotkać i podziwiać prawdziwe dzieła sztuki. Twórcy pracują nad nimi często przez cały rok.
Palmy różnią się od siebie w zależności od miejsca z którego pochodzą. W Podlaskiem najpopularniejsze są dziś palmy kurpiowskie i wileńskie. Te pierwsze powstają z zielonych roślin i kwiatów z bibuły, czasem wyłącznie z bibuły. Elementy zielone to borówka, bukszpan albo jałowiec. Kwiaty z bibuły, których w zależności od długości palmy trzeba wykonać od kilkunastu do kilkudziesięciu, są różnobarwne, a  kolory nie są przypadkowe. Zieleń to symbol nadziei, fiolet – oczekiwania na dobro, czerwień –miłości.
Zwyczaj wykonywania palm jest wciąż żywy w miejscowości Łyse na Kurpiach, gdzie rokrocznie w Niedzielę Palmową odbywa się konkurs na najpiękniejszą. Podczas procesji można tam oglądać palmy nawet kilkumetrowe.
Wileńskie palmy są zupełnie inne. Powstają z suszonych roślin, kłosów zbóż, kwiatów polnych i ogrodowych które zbiera się o różnych porach roku.  Palmy wije się na drewnianych patykach wykorzystując takie rośliny jak  suchotnik, krwawnik, dziurawiec, tymotka, chmiel, kocanka piaskowa. W palmie wileńskiej wykorzystuje się też kłosy zboża i owsa, a wierzchołek tworzy jedenaście gatunków traw.
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej przed każdą Wielkanocą organizuje warsztaty wykonywania palm. Wyjątkiem był ubiegły rok, ponieważ przedświąteczne tygodnie spędziliśmy w lockdownie. W tym roku zajęcia będą się odbywać w małych, sześcioosobowych grupach, dlatego trzeba wcześniej zadzwonić i zapisać się na konkretna godzinę (nr tel.: 509 336 816). Początek zajęć 13 marca o godzinie  10.00, 11.30, 13.00 i 14.30.
Zapraszamy również w niedzielę (14 marca) na zajęcia, podczas których pokażemy między innymi, jak wykonać pisankę metodą batiku szpilkowego. Zasady zapisywania się i godziny zajęć – te same.

 

 


NIE TYLKO LIPSKA Podlaskie pisanki, znane w całej Polsce, zachwycają bogactwem wzorów i kunsztem wykonania. Najsłynniejsze są te z okolic Lipska, zdobione metodą batiku szpilkowego. W ich cieniu, zupełnie niesłusznie, pozostają od lat pisanki z okolic Mielnika czy Siemiatycz, równie piękne, różniące się od lipskich techniką wykonania, a co za tym idzie – motywami zdobniczymi. Na południu województwa podlaskiego króluje batik lejkowy. więcej

 

Batik to najbardziej znana technika wykonywania pisanek. Polega na nakładaniu wosku na skorupkę jajka i farbowaniu. Na umytym i ugotowanym jajku (najlepiej wybrać jajko białe, o ładnym kształcie) rysuje się wzory roztopionym woskiem. Po ukończeniu woskowej kompozycji jajko należy włożyć do naczynia z barwnikiem, a po wysuszeniu – zetrzeć wosk.
Batik szpilkowy rozsławiły twórczynie z Lipska i ta właśnie technika jest popularna w północnej części województwa podlaskiego. Na południu – w okolicach Mielnika czy Siemiatycz – do zdobienia jaj woskiem używa się lejka.
To niewielkie narzędzie jest zrobione z cienkiej blaszki. Świetnie się do tego nadają przymocowane do patyczka skuwki od sznurowadeł. Lejek daje zupełnie inne możliwości wzornicze niż szpilka. Przy pomocy rurki napełnionej woskiem można narysować znacznie dłuższą linię i właśnie linie dzielące jajko na kilka symetrycznych pól, organizują całą kompozycję pisanki. Te najstarsze mają wewnątrz pól wzory geometryczne: grabki, wiatraczki, jodełki, a ich tło jest jednobarwne, w kolorach od żółtego po brąz. Farbowano je zwykle w wywarze z cebuli. W połowie ubiegłego wieku w sprzedaży pojawiły się barwniki chemiczne, co dało możliwość tworzenia pisanek wielobarwnych. Młodsze pisanki zdobione metodą batiku lejkowego charakteryzują się też większym bogactwem wzorów. Częściej pojawiają się na nich motywy roślinne.
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej ma bogaty, liczący 1200 eksponatów zbiór pisanek, zarówno tych z północy, jak też z południa województwa. Część z nich można oglądać na wystawie „Sztuka Ludowa Podlasia” we dworze z Bobry Wielkiej.

 

 

 


WIELKANOCNE KLIMATY W niedzielę gościliśmy tych, którzy chcą mieć na Wielkanoc własnoręcznie wykonane pisanki. Warsztaty zdobienia jaj metodą batiku szpilkowego poprowadziła Barbara Tarasewicz z Lipska. Zajęcia odbywały w ścisłym reżimie sanitarnym, w małych, sześcioosobowych grupach.   więcej

 

 

Trudno sobie wyobrazić Wielkanoc bez pisanek. Dziś pełnią przede wszystkim funkcję dekoracyjną, ale kiedyś było inaczej: „Symbolika zdobienia jak określonymi motywami oraz kolorami ściśle wiąże się z ich rolą, jako magicznych przedmiotów zawierających w sobie zalążek życia. Jajo według wierzeń wielu ludów indoeuropejskich zawierało w sobie posiadało właściwości odstraszania złych mocy, zwłaszcza jeśli było malowane na czerwono. Barwa ta dominowała w zdobieniu prawosławnych kraszanek (zwanych też byczkami) czyli malowanych na jednolity kolor.”– czytamy w książce Artura Gawła „Rok Obrzędowy na Podlasiu”
Najbardziej znaną z pisankarskich technik jest batik szpilkowy. Pisankarki z Lipska, skąd pochodzi prowadząca niedzielne warsztaty Barbara Tarasewicz, opanowały tę technikę do perfekcji. A nie jest to wcale łatwe. Łebek szpilki zanurzony w wosku, który na skorupce szybko zastyga, pozwala jednorazowo nanieść na powierzchnię jajka kształt podobny przecinka. I właśnie z dziesiątek takich drobnych przecinków powstają  wzory: łańcuszki, wianki, gałązki, skrzydełka, słońca i półsłońca. „Pisankarki posługujące się szpilką i ograniczone jej wydolnością techniczną mają swoją wyobraźnię nastawioną w pierwszym rzędzie na motywy gwiaździste i rozetowe, których rozliczne odmiany powstają w trakcie roboty  i w zależności od kształtu i wielkości jajka.”– pisze w artykule „Pisanki Białostockie” Maria Przeździecka.
Kunszt pisankarek z Lipska to nie tylko perfekcja, która sprawia, że wzory są równiutkie, ale też bogactwo i intensywność motywów. Najlepiej, by powierzchnia zapisana woskiem nie była mniejsza od powierzchni tła.
Pisanki lipskie są dwu, albo wielokolorowe, w zależności od tego, ile razy były zanurzone w barwniku. Wosk po każdej takiej kąpieli trzeba zetrzeć, a barwników używać od najjaśniejszego do najciemniejszego. Dawniej mikstury do barwienia jaj przygotowywano ze  składników naturalnych – łusek cebuli czy kory dębowej. W połowie ubiegłego wieku bardziej popularne stały się barwniki chemiczne.

 

 

 

 


ATLAS ZABYTKÓW SKANSENU – REMIZA. Remizy, czyli budynki służące do magazynowania sprzętu gaśniczego zaczęto budować w połowie XIX wieku. To właśnie wtedy na terenach podzielonej zaborami Polski powstawały pierwsze regularne jednostki straży pożarnej, którym trzeba było zapewnić lokum do przechowywania sprzętu. Największy rozwój budownictwa tych obiektów przypada na dwudziestolecie międzywojenne i właśnie wtedy powstała remiza z Rudki, która sześć dekad po wybudowaniu została przeniesiona do skansenu. więcej

Niespełna dwa wieki temu remizy zaczęły wzbogacać krajobraz małych miast i wsi. Stawały się, obok kościołów czy szkół, budynkami rozpoznawalnymi i ważnymi dla mieszkańców. Sytuowano je zwykle w centrum miejscowości, blisko rynku.
Najwięcej tego typu budynków powstało dwudziestoleciu międzywojennym. Wówczas, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, podporządkowano wszystkie działające na jej terenie jednostki straży pożarnej jednemu kierownictwu, ujednolicono umundurowanie, podjęto działania na rzecz zapewnienia strażakom odpowiedniego sprzętu i bazy lokalowej.
Budynki strażnic pożarniczych budowano z różnych materiałów. Różniły się od siebie także formą i gabarytami. W miastach były to często okazałe murowane budowle, z więcej niż jedną kondygnacją i wieżą obserwacyjną. Na wsi powstawały znacznie skromniejsze obiekty drewniane. Trudno się temu dziwić, gdyż nierzadko pieniądze na budowę strażnicy pochodziły z ofiar mieszkańców, którzy też, w formie czynu społecznego, sami budowali remizę. Tak właśnie było z remizą z Rudki. Zaangażowanym w budowę mieszkańcom pomógł finansowo ostatni właściciel okolicznych dóbr i wybudowanego przez rodzinę Ossolińskich pałacu, hrabia Franciszek Potocki. Podarował grunt, kupił drewno.
Od samego początku, podobnie jak inne tego typu obiekty, remiza służyła nie tylko strażakom. Pełniła też funkcję domu ludowego. Organizowano tam zabawy i spotkania towarzyskie, a zachowana we wnętrzu scena przypomina, że budynek był także siedzibą teatru.
Remiza z Rudki to jedyny taki obiekt na terenie Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej. Zbudowany w 1925 roku, jest posadowiony na murowanym fundamencie z kamieni. Ma ściany o konstrukcji wieńcowej i sumikowo-łątkowej, połączone w narożach zamkiem płetwowym na jaskółczy ogon. Dwuspadowy dach, tak jak po wybudowaniu, jest pokryty eternitem. Dawniej przy dwuskrzydłowych drzwiach (jednych z dwojga) wisiał dzwon, którego dźwięk wzywał strażaków do gaszenia ognia.

 

 

 


KONFERENCJA „DREWNIANA ARCHITEKTURA SAKRALNA” Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej serdecznie zaprasza do udziału w ogólnopolskiej konferencji online pod tytułem Drewniana architektura sakralna. Konferencja odbędzie się w dniu 24 września 2021 r. Zapraszamy wszystkich tych, którzy chcieliby podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z zakresu pozyskiwania, translokacji i wyposażenia obiektów sakralnych znajdujących się w muzeach oraz in situ. więcej

 

Zarówno w muzeach skansenowskich, jak i w innych miejscach na terenie całego kraju znajduje się wiele niezwykle interesujących obiektów drewnianej architektury sakralnej, reprezentowanej poprzez świątynie, kapliczki oraz krzyże. Jednym z nich jest widoczny na zdjęciu kościół z Seroczyna, który w niedalekiej przyszłości zostanie przeniesiony do Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej. Między innymi dlatego wszelkie zagadnienia dotyczące drewnianej architektury sakralnej są nam teraz szczególnie bliskie.
Konferencja będzie okazją do spotkania osób zainteresowanych tematem i podzielenia się sukcesami, doświadczeniem oraz wiedzą w zakresie przenoszenia, wyposażenia, konserwacji czy rekonstrukcji tychże obiektów. Będzie też możliwością wspólnego zastanowienia się nad rozwiązaniem napotkanych problemów.
Do udziału zapraszamy pracowników muzeów i osoby zaangażowane w ochronę drewnianej architektury pozostającej w terenie.

Poniżej – szczegółowe informacje oraz formularz zgłoszeniowy.

KONFERENCJA DREWNIANA ARCHITEKTURA SAKRALNA

Formularz zgłoszenia

 


ZAPUSTY W SKANSENIE to niepowtarzalna okazja, żeby poczuć atmosferę karnawału na podlaskiej wsi. Takiego, jak przed laty – z korowodem przebierańców, obrzędami towarzyszącymi ostatkom, z pączkami, faworkami, muzyką i tańcami. Tym razem, z powodu obostrzeń związanych z pandemią, zaprosiliśmy wszystkich miłośników tradycji na transmisję online, na profilu Facebook Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, w niedzielę 14 lutego, w samo południe.więcej

 

Jak dawniej wyglądały zapusty na podlaskiej wsi? Kolorowo i radośnie. Najbardziej charakterystycznym zwyczajem karnawałowym zawsze było przebieranie się.
„Na wsi, która najdłużej zachowywała dawne zwyczaje, biegały po drogach i przychodziły do domów przebrane postacie, a wśród nich postacie zwierzęce, znane z wcześniejszych obchodów kolędniczych: koza, turoń, niedźwiedź i konik, a także bocian i żuraw. Wierzono powszechnie, że wraz z nimi przychodzi do domów dostatek i urodzaj.” – pisze Barbara Ogrodowska w książce „Dawne obrzędy i zwyczaje doroczne”
Przebranie miało rozśmieszać i przenosić wszystkich biorących udział w zabawie do innej, magicznej rzeczywistości. Ludzie przebierali się nie tylko za zwierzęta, ale też postacie „nie z tego świata”, jak diabeł, anioł czy śmierć. Czasem mężczyźni udawali kobiety i odwrotnie.
„Zdarzało się, że oprowadzano żywe zwierzęta, np. kozę, prosząc o datek na jej wyżywienie…” czytamy w „Roku obrzędowym na Podlasiu Artura Gawła – „…Przebierańcy odwiedzając kolejne domy domagali się przede wszystkim poczęstunku, który później wspólnie spożywali organizując zabawę taneczną w wybranym domu lub karczmie.”
Na „Zapustach w Skansenie” dawne zwyczaje towarzyszące ostatnim chwilom karnawału odtworzyły zespoły ludowe z okolic Knyszyna i Moniek. Pokazały, jak gospodynie szorowały popiołem garnki, żeby nie została na nich nawet odrobina tłuszczu, gdy nadejdzie Wielki Post. Nie zabrakło towarzyszących zapustom zabaw i psikusów, jak mające zapewnić dobre plony skoki przez kłodę i bicie wody w stępie czy dekorowanie śledziem największego nieudacznika karnawałowej zabawy. Było też tradycyjna rozprawa z zimą, czyli palenie słomianej kukły, która jest jej symbolem.
W czasie transmisji można było też zobaczyć (niestety tylko zobaczyć) jak dawniej, nad paleniskiem opalanego drewnem pieca, smażono pączki i faworki. To też tradycja. Tłuste smakołyki pozwalały najeść do syta przed czterdziestodniowym postem.

 

 

 


KOCHAJMY PTAKI! W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej i działającym tu Ośrodku Edukacji Ekologicznej Sokolarnia – pierwsze po długiej przerwie zajęcia edukacyjne! Można będzie samodzielnie wykonać i zabrać ze sobą budkę lęgową dla ptaków. Żeby zachować bezpieczeństwo w czasie pandemii, zajęcia będą się odbywać w małych, maksymalnie sześcioosobowych grupach. Zapraszamy w godzinach 10.00-12.00. Obowiązują zapisy (nr telefonu: 509 336 816).więcej

Zajęcia poprowadzi Kamil Borowski z Ośrodka Edukacji Ekologicznej Sokolarnia. Opowie o wiosennych zwyczajach niektórych gatunków: o poszukiwaniu partnera i zalotach, o tym, z czego ptaki budują gniazda, jak wychowują młode i dlaczego warto im pomagać wieszając w okolicy budki lęgowe. Luty to bardzo dobry moment. Jeszcze przed nadejściem wiosny ptaki zaczynają łączyć się w pary i budować gniazda.
Bogatsi o wiedzę teoretyczną, uczestnicy zajęć samodzielnie wykonają domki dla ptaków z przygotowanych wcześniej, gotowych drewnianych elementów. Będą to budki spełniające wszelkie potrzeby przyszłych mieszkańców. Dobre chęci w tym wypadku nie wystarczą. Trzeba znać zasady, które opracował jeszcze przed II wojną światową wybitny polski ornitolog Jan Sokołowski.
Budka nie może być wykonana z przypadkowego materiału, musi mieć odpowiedniej wielkości wejście (w zależności od gatunku, dla którego jest przeznaczona) i odpowiednią odległość między dnem skrzynki a otworem wlotowym. Zbyt płytka ułatwi drapieżnikom dostanie się do środka, zbyt głęboka stanie się pułapką dla piskląt.
Równie ważna jest wiedza dotycząca wieszania budek lęgowych. Ważna jest zarówno wysokość, na jakiej zawisną, jak też odległość między nimi. Niektóre ptaki, na przykład sikory, nie lubią swoich pobratymców, w przeciwieństwie do szpaków, które są bardzo towarzyskie. Budkę lepiej powiesić w miejscu ocienionym niż nasłonecznionym, tak by jej otwór nie był skierowany za zachód, skąd w naszym klimacie najczęściej wieje wiatr.
Dlaczego warto stawiać w najbliższym otoczeniu budki lęgowe dla ptaków? Po pierwsze – to najlepszy sposób ich ochrony w czasach, gdy coraz trudniej o naturalne siedliska. Po drugie – gnieżdżące się w ogrodach ptaki pomagają walczyć ze szkodnikami. Po trzecie – obserwowanie życia skrzydlatych sąsiadów może dać  wiele przyjemności.

 

 


„NA GROMNICY POŁOWA ZIMNICY” Matki Boskiej Gromnicznej to potoczna nazwa święta Ofiarowania Pańskiego. Obchodzone 2 lutego, jest jednym z najstarszych świąt chrześcijańskich. Ludową nazwę zawdzięcza woskowym świecom, które w tym dniu święci się podczas nabożeństw. Dawniej ludzie przypisywali gromnicom magiczną moc, przede wszystkim ochrony domów przed uderzeniami pioruna.więcej

 

Święto Ofiarowania Pańskiego upamiętnia przybycie Marii z Jezusem do świątyni w Jerozolimie, w czterdziestym dniu od jego narodzenia. Zgodnie z prawem Mojżeszowym, wszystkie matki pierworodnych synów miały obowiązek właśnie w tym dniu ofiarować dziecko Bogu.
To jedno z najstarszych świąt chrześcijańskich, znane w Jerozolimie już w IV wieku, a w liturgii rzymskiej – od VII wieku. Mniej więcej trzy wieki później  obchodom zaczął towarzyszyć zwyczaj święcenia świec. Symbolizują Jezusa, którego obecny podczas ofiarowania w Świątyni Jerozolimskiej starzec Symeon nazwał „światłem na oświecenie pogan”. W Polsce świece te nazywane są gromnicami od staropolskiego przymiotnika gromny – huczny, grzmiący. Dawniej wierzono, że postawione w oknie, w czasie burzy, ochronią dom przed uderzeniami piorunów.
Dziś można kupić gromnice woskowe i z parafiny, dawniej wykonywano je wyłącznie z wosku pszczelego, co opisuje w swojej książce „Rok obrzędowy na Podlasiu” Artur Gaweł:
„Wyrabiali je pszczelarze posługując się prostą techniką, polegającą na polewaniu woskiem knotów przywiązanych jednym końcem do gwoździ wbitych w drewnianą obręcz. Osadzano ją w pozycji poziomej na drewnianej osi, co umożliwiało jej obrót, a tym samym polewanie kolejnych świec woskiem, który ściekał w dół, do ustawionej na podłodze misy. Po zdjęciu obręczy wygładzano ich powierzchnię, wałkując je między blatem stołu, a deską naciskaną z góry”.
Po poświęceniu płonące świece niesiono do domu starając się, by płomień nie zgasł. Jeśli w tym czasie krople wosku spadły niosącemu na rękę, uważał to za dobry znak. Po powrocie z kościoła poświęconą gromnicą malowano znak krzyża na suficie, a od jej płomienia zapalano wszystkie domowe ognie: w kuchni, w piecach, w lampce przed świętym obrazem. Jej płomień miał nie tylko chronić dom przed piorunami. „Zanoszone do kościoła i cerkwi woskowe świece okręcano pasmami lnu. Wierzono, że dzięki temu zabiegowi zapewni się lepszy urodzaj tej tak ważnej rośliny w wiejskim gospodarstwie…”- czytamy w książce „Rok obrzędowy na Podlasiu” – „…Lnu, którym okręcano gromnicę używano w ludowym lecznictwie do zamawiania tak zwanej róży. W okolicach Hajnówki i Narwi wiązało się nim pępowinę nowo narodzonego dziecka”.
Płomień gromnicy miał bronić ludzi i ich stada przed wilkami – w niektórych rejonach Polski gospodarze błogosławili gromnicą swój dobytek w stajni, a odcięty kawałek wosku dawali psu, by dobrze pilnował obejścia. Zapalonej gromnicy nie mogło zabraknąć przy umierających, blask jej płomienia miał ulżyć w cierpieniu i prowadzić do wiekuistej światłości.
Ze świętem Matki Boskiej Gromnicznej kończy się w Polsce okres śpiewania kolęd i trzymania w domach choinek. Dawniej ludzie uważali, że na ten dzień przypada połowa zimy, co znalazło odbicie w przysłowiu „Na Gromnicy połowa zimnicy”. Z pogody tarano się wyczytać, co zdarzy się w najbliższych miesiącach, „Jak na Gromnice z dachu ciece, to się zima jecsce psewlece”,   „Jak na Gromnice jasno, w stodołach będzie ciasno”.

 

 

 

 


CZAS NA SANIE! Dawniej, kiedy śnieg leżał we wschodniej Polsce od grudnia do marca, sanie były najlepszym zimowym środkiem transportu.  Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej ma w swoich zbiorach kilkanaście tego typu pojazdów, używanych na Podlasiu od końca XIX wieku do połowy XX wieku. Zwiedzając wystawę stałą „Środki transportu wiejskiego” (już niedługo będzie to możliwe), można zobaczyć wiele typów sań, od prostych zajdek służących do przewozu drewna, po tapicerowane sanie dworskie. więcej

Nie każdy wie, że poprzednikiem sań jest włók krokwiowy, wykonywany z dwóch połączonych ze sobą pod kątem ostrym bali lub rosochatego (rozgałęzionego) pnia. Wykorzystywany był nie tylko do transportu drewna czy siana po śniegu. Nawet, kiedy budowano już pojazdy na kołach, na  terenach podmokłych, albo piaszczystych obszarach leśnych, włók  sprawdzał się lepiej niż wóz.
W gospodarstwach wiejskich na wschodzie Polski włóki używane były jeszcze na początku XX wieku.
Sanie to znacznie doskonalsza konstrukcja. Ich drewniane lub metalowe płozy, wyprofilowane są tak, by stawiać jak najmniejszy opór, a do mocowania uprzęży służą osobne elementy ruchome. Nadwozia różnią się od siebie w zależności od przeznaczenia sań, które mogą być typowo transportowe, wyjazdowe lub wyjazdowo-transportowe. Te ostatnie po zamocowaniu ławek służyły do przewozu osób.
Nadwozie sań towarowych może być drabinkowe albo mieć formę płytkiej skrzyni, do której, w razie potrzeby, wkładano wiklinowy kosz. W służących wyłącznie do przewozu osób saniach wyjazdowych, ławeczki dla pasażerów i woźnicy przymocowane są na stałe. Najprostsze z takich sań mają skrzynię zbitą z desek lub żerdzi, zaś te, należące kiedyś do bogatszych gospodarzy, są zdobione kowalskimi okuciami albo mazerunkiem.
W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej, na wystawie „Środki transportu wiejskiego” możemy zobaczyć każdy z opisanych wyżej przykładów. Wszystko to są oczywiście zabytki i nawet w tak śnieżną zimę, jak tegoroczna nie da się na nich pojeździć.

 

 

 


ATLAS ZABYTKÓW SKANSENU – MANEŻ Jest wśród drewnianych zabytkowych budowli Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej obiekt o tajemniczej, z francuska brzmiącej nazwie. Słowo maneż rzeczywiście pochodzi z francuskiego i ma kilka znaczeń, w których można się doszukać pewnych powiązań. To najczęściej ujeżdżalnia koni albo kierat – urządzenie napędzane siłą tych zwierząt. Może to być także arena cyrkowa, a we Francji – karuzela. A maneż stojący na terenie skansenu?więcej

Maneż  z Tyborów Uszyńskich – wsi w gminie Kulesze Kościelne – ma dziewięćdziesiąt lat. To drewniana budowla na planie regularnego ośmiokąta, której ściany mają konstrukcję szkieletową a dach jest pokryty strzechą. Jest zabytkiem niezbyt typowym dla swojej nazwy. W słowniku języka polskiego takiego jej znaczenia nie znajdziemy.
Zbytkowe maneże w Polsce to najczęściej budowle murowane – ujeżdżalnie zbudowane na potrzeby wojska. Jednym z przykładów może być maneż w Łańcucie z 1843 roku, pierwotnie – ujeżdżalnia koni austriackiego pułku kawalerii. Dziś to jeden z obiektów na terenie Muzeum w Łańcucie.
Z kolei w Gdańsku, zabytkowy maneż z 1902 roku, który na początku XX wieku służył stacjonującej tam jednostce huzarów pruskich, po odrestaurowaniu zyskał nową funkcję. Powstała w nim sala widowiskowo – koncertowa mieszcząca prawie półtora tysiąca osób.
Ale słowa maneż używa się również na określenie kieratu – urządzenia napędzanego siłą zwierząt – koni lub wołów, wykorzystywanego na podlaskiej wsi mniej więcej do lat 60 – tych XX wieku. To zespół kół zębatych, najczęściej dwóch, z których największe było połączone z dyszlem. Zaprzęgnięte do kieratu zwierzęta  obracały przekładnię chodząc po okręgu, zwykle – dziesięciometrowym. Składający się z kilku połączonych przegubami odcinków wał przenosił napęd do, stojącej kilka metrów dalej, sieczkarni albo młockarni. Maneż z Tyborów Uszyńskich był obudową takiego właśnie kieratu czyli, w zasadzie, jego częścią. Często wzbudza zaciekawienie zwiedzających Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej, bo kształtem jest bardzo zbliżony do rotundy, a w wiejskim budownictwie drewnianym to prawdziwa rzadkość.

 

 

 


ŁADUJEMY BATERIE. SŁONECZNE! Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej zakończyło realizację projektu „Słoneczna energia w kulturze ludowej – instalacja fotowoltaiczna na budynku administracyjnym Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej”, dofinansowanego z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego na lata 2014-2020. Całkowity koszt projektu wyniósł 97 170,00 zł, wartość dofinansowania to 65 578,45 zł. więcej

 

Projekt został dofinansowany w ramach działania 5.1 (Energetyka oparta na odnawialnych źródłach energii) Osi priorytetowej V. (Gospodarka niskoemisyjna). Bezpośrednim efektem jego realizacji będzie mniejsze zużycie energii wytwarzanej z paliw kopalnych i związana z tym poprawa jakości powietrza poprzez zmniejszenie emisji dwutlenku węgla. Szacowany roczny spadek emisji gazów cieplarnianych – 19,93 tony równoważnika CO2,
W ramach projektu wykonano instalację fotowoltaiczną na budynku administracyjnym Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej o mocy 27,28 kW. Liczba wybudowanych jednostek wytwarzania energii elektrycznej z OZE – 1szt. Planowana łączna produkcja energii elektrycznej będzie wynosić 24,55 MWh rocznie. Pozyskana przy pomocy paneli słonecznych energia elektryczna będzie wykorzystywana na potrzeby własne, nadwyżka trafi do sieci dystrybucyjnej.
Korzyścią, jaką odniesie Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej dzięki realizacji projektu, oprócz poprawy jakości powietrza związanej z redukcją emisji CO2 do atmosfery, będzie niższa opłata za prąd.

 

 


MISTRZOWSKA TKANINA Zakończył się projekt pn. Mistrzowska tkanina realizowany przez Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej. Zadanie dofinansowane ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Kultura ludowa i tradycyjna – Mistrz tradycji, zakładał naukę tkania techniką dwuosnowową pod okiem twórczyni ludowej pani Lucyny Kędzierskiej. Przez osiem miesięcy dwie uczennice poznawały unikatową technikę tkacką, przygotowanie warsztatu do pracy oraz proces obróbki wełny. więcej

W ramach realizacji zadania uczestniczki projektu odwiedziły również Izbę Tkactwa Dwuosnowowego w Janowie. Projekt Mistrzowska tkanina umożliwił nie tylko przekazanie umiejętności tkackich ale także tradycji związanej z rękodziełem ludowym naszego regionu.

 

 

 


ATLAS ZABYTKÓW SKANSENU. SPICHLERZE. To kolejny odcinek cyklu dzięki któremu czytelnicy naszej strony internetowej, pozbawieni możliwości zwiedzania Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, dowiedzą się, jakie drewniane obiekty znajdują się na jego terenie, poznają ich historię, pierwotne przeznaczenie, konstrukcję. Wśród prawie pięćdziesięciu zabytków przeniesionych do skansenu, uratowanych w ten sposób przed zagładą, są budynki mieszkalne, gospodarcze i przeznaczone do pracy. Tym razem opowiadamy o spichlerzach.więcej

Spichlerze  to budynki, w których dawniej przechowywano tak zwane materiały sypkie, najczęściej ziarna zbóż. Chociaż są to często obiekty wyjątkowej urody, przy ich budowie kierowano się przede wszystkim funkcjonalnością. Większość  z nich charakteryzuje się zwarta bryłą, stromym dachem i niewielkimi oknami. W miastach budowano spichlerze murowane, które często miały kilka kondygnacji. Spichlerze wiejskie to budynki drewniane i takie właśnie można podziwiać w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej.
Wśród dziesięciu spichlerzy, które zostały przeniesione do skansenu z różnych miejscowości, najokazalszy i najstarszy jest spichlerz dworski ze Starej Wsi. Tak jak dwór, obok którego stoi, ma ponad dwa wieki. Do skansenu trafił w 1998 roku. To budynek o konstrukcji zrębowej, posadowiony na fundamencie z luźno ułożonych kamieni polnych. Czterospadowy, kryty gontem dach zdobią lukarny – niewielkie półokrągłe okna wpuszczające odrobinę światła na górną kondygnację. Dolną oświetlają, również bardzo skąpo, niewielkie otwory okienne w belkach tworzących ściany. Z jednej kondygnacji na drugą prowadzą dwubiegowe schody. We wnętrzach, które dawniej służyły do przechowywania ziarna dziś można oglądać dwie wystawy stałe: „Dolinami rzek” opowiadającą o życiu mieszkańców nadrzecznych miasteczek i wsi na Podlasiu i „Zdobnictwo drewnianych domów na Białostocczyźnie”, pozwalającą przyjrzeć się z bliska misternie wycinanym drewnianym elementom, które umieszczano nad i pod oknami albo wzdłuż krawędzi dachu”.
W sąsiedztwie dworu z Bobry Wielkiej usytuowany jest również XIX – wieczny spichlerz ze Starej Gąsówki, w którym zaaranżowana została wystawa „O pożytkach z gliny płynących”, poświęcona przede wszystkim garncarstwu. To budynek szerokofrontowy, zbudowany z bali sosnowych, łączonych w narożach zamkami na jaskółczy ogon bez ostatków. Dwuspadowy, naczółkowy dach jest kryty gontem, a elewację frontową zdobi słupowy podcień i dwa półkoliste okienka po obydwu stronach drzwi.
Wędrując po skansenie, przy poszczególnych budynkach mieszkalnych można napotkać pięć mniejszych, przeważnie krytych strzechą spichlerzy, posadowionych na fundamentach z kamieni polnych. Większość z nich została zbudowana w XIX wieku. To spichlerze z Lewek, z Dąbrowy Wielkiej, ze Starych Brzósek, z Tymianek Buci i z Mierzwina Dużego. Są to budynki o konstrukcji zrębowej, bez okien, zbyt małe, by można je było wykorzystać jako przestrzeń ekspozycyjną w przeciwieństwie do jeszcze jednego spichlerza ze Starej Gąsówki. Został usytuowany przy chałupie z Pieczysk. W jego wnętrzach można oglądać wystawę „Pszczelarstwo w gospodarstwie wiejskim na Podlasiu”. To obiekt nieco młodszy, zbudowany w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Jego wnętrze jest podzielone na trzy pomieszczenia. Od tych opisywanych wcześniej różni się wiekiem i gabarytami, ale konstrukcja jest podobna. Ściany zrębu spichlerza z Gąsówki tworzą belki sosnowe, dach (dwuspadowy, kryty strzechą) jest wysunięty poza płaszczyznę ściany frontowej.
Jednym z pierwszych zabytków, które po przekroczeniu bramy wejściowej skansenu witają zwiedzających, jest Spichlerz z Karczmiska zbudowany w 1920 roku. Zupełnie inny od tych opisywanych wcześniej. Przede wszystkim – wyższy. Wnętrze budynku jest podzielone na dwa pomieszczenia, a przy jednej ze ścian szczytowych znajdują się drewniane schody prowadzące na poddasze. Inna jest też konstrukcja ścian  (sumikowo-łątkowa), a kryty gontem, dwuspadowy dach zdobią naczółki. Spichlerz jest obecnie wykorzystywany jako magazyn muzealny, podobnie jak, znajdujący się już za bramą skansenu, przy budynku biurowym, jego rówieśnik z Poczopka. Zabytek ten trafił do skansenu  w 1986 roku i jest to jedyny w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej spichlerz piętrowy. Pierwotnie miał tylko jedną kondygnację, ale w latach czterdziestych XX wieku został przebudowany, by stać się suszarnią szyszek.
Spichlerze to, obok budynków mieszkalnych oraz stodół, najliczniej reprezentowana grupa zabytków architektury drewnianej w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Są też zdecydowanie najstarsze. Ponad połowa z nich została zbudowana w XIX wieku.

 


ŚCIANA TRADYCJĄ UTKANA Wzór z tkaniny dwuosnowowej „Cztery pory roku” Felicji Puzanowskiej tematem nowego białostockiego muralu, który będzie promować sztukę ludową podlaskich twórców i Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej. Mural, którego projekt stworzył jeden białostockich artystów, Grzegorz Radziewicz, powstał na wieżowcu przy ulicy Skłodowskiej 13.więcej

 

Pomysł stworzenia muralu narodził się w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej, które ma w swoich zbiorach największą w Polsce, liczącą prawie siedemset sztuk, kolekcję tkanin dwuosnowowych. Malowidło ma 6 metrów szerokości i 27 metrów długości. Kształtem przypomina wieżę ze spadzistym daszkiem, który tworzy logo Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej. Pozostałą część kompozycji wypełniają wzory z tkaniny dwuosnowowej Felicji Puzanowskiej z 1986 roku przedstawiające przyrodę i mieszkańców podlaskiej wsi. Są to wytkane misternie postacie ludzi pracujących w polu, państwa młodych, dzieci z palmami wielkanocnymi, wóz zaprzężony w konia, maszyny rolnicze, drzewa.
Autorka tkaniny była jedną z najbardziej utalentowanych janowskich tkaczek. Urodziła się w 1909 roku. Przez większość życia mieszkała w Marchelówce – wsi w pobliżu Janowa. Przeżyła ponad 90 lat i przez większość życia zajmowała się tkactwem. Wykonała dziesiątki dywanów dwuosnowowych, nie tylko dla sąsiadów, ale też klientów Cepelii z całej Polski. Wiele z nich znajduje się obecnie w zbiorach muzealnych.

Tego wszystkiego nauczyła mnie starsza siostra Serafina. – opowiadała siedemnaście lat temu Felicja Puzanowska dziennikarce Gazety Współczesnej – Przez te dywany skończyłam tylko cztery klasy podstawówki. W domu było ciężko, więc musiałam zarabiać. Najlepiej wychodziło mi oczywiście tkanie dwuosnowówek. Zdarzało się, że brakowało wełny. Wtedy nie czekało się z założonymi rękami, tylko na krosna trafiał len. Popyt na dywany był duży, dlatego czasami i dnia brakowało, żeby wyrobić się ze wszystkim. Musiałam przecież jeszcze prowadzić gospodarkę

Autorem projektu muralu na podstawie tkaniny Felicji Puzanowskiej jest Grzegorz Radziewicz, znany białostocki artysta, absolwent Liceum Plastycznego w Supraślu i Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. W kręgu jego twórczych zainteresowań znajduje się przede wszystkim malarstwo, ale zajmuje się również grafiką i fotografią. Ma już  w swoim dorobku prace wielkoformatowe. Jest autorem między innymi muralu „Pamięć”  na ścianie hali sportowej Politechniki Białostockiej.
Mural namalował „M. Ceirowski” absolwent Wydziału Architektury Politechniki Białostockiej wykonawca wielu murali na terenie Białegostoku i województwa podlaskiego.

 

 

 

 


ATLAS ZABYTKÓW SKANSENU to nowy cykl, dzięki któremu czytelnicy naszej strony internetowej, pozbawieni możliwości zwiedzania Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, dowiedzą się, jakie drewniane obiekty znajdują się na jego terenie, poznają ich historię, pierwotne przeznaczenie, konstrukcję. Wśród prawie pięćdziesięciu zabytków przeniesionych do skansenu, uratowanych w ten sposób przed zagładą, są budynki mieszkalne, gospodarcze i przeznaczone do pracy. Pierwszy odcinek cyklu to opowieść o WIATRAKACH.więcej

 

W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej stoją trzy drewniane młyny wietrzne. Każdy z nich jest inny. Różnią się od siebie przede wszystkim mechanizmami, które pozwalały młynarzom korygować ustawienie skrzydeł w stosunku do wiatru.
Przed wejściem na teren skansenu zwiedzających wita wiatrak z Rzędzian, najstarszy. Został wybudowany w 1836 roku w miejscowości Płonka-Matyski koło Łap. Do Rzędzian został przeniesiony w 1954 roku, gdzie jeszcze przez kilka lat służył mieszkańcom okolicy. W 1986 roku trafił do skansenu.
To tak zwany koźlak – najstarszy i najpopularniejszy typ wiatraka na ziemiach polskich. Cała jego bryła osadzona jest na stojaku zwanym kozłem. Połączenie korpusu z kozłem jest ruchome, co w czasach, gdy wiatrak był użytkowany, umożliwiało młynarzom obracanie go wokół osi. Służył do tego wystający z tylnej ściany dyszel, przy pomocy którego koń lub dwóch mężczyzn mogło obrócić wiatrak, nastawiając go śmigami do kierunku wiatru.
Młyn wietrzny z Rzędzian ma ściany o konstrukcji szkieletowej, na zewnątrz obite deskami i dwuspadowy dach kryty gontem. Wewnątrz zachowało się kompletne wyposażenie służące do przenoszenia napędu ze skrzydeł i przemiału zboża.
Kolejny tego typu obiekt, z miejscowości Wojnowce w gminie Szudziałowo, usytuowany jest już za bramą skansenu, między zagrodą leśną z Karczmiska a stodołą z Sannik. Jest od wiatraka z Rzędzian mniejszy, na pierwszy rzut oka podobny, bo również obity na zewnątrz deskami w układzie pionowym. Jego konstrukcja jest jednak zupełnie inna. To tak zwany partlak, którego korpus osadzony jest na kolistej metalowej szynie. To właśnie dzięki niej cały budynek, którego oś wzmacnia pionowa belka zwana sztembrem, może się obracać. Budowniczym tego wiatraka był Stefan Radziukiewicz. Nad jego konstrukcją i wyposażeniem pracował przez 25 lat, od drugiej wojny światowej. Zastosował wiele oryginalnych rozwiązań jak choćby osadzenie śmig na wale skrzydłowym z lufy armatniej. Wiatrak był użytkowany do śmierci właściciela w 1970 roku.
W samym sercu skansenu stoi wiatrak z Bogdanek, mniej więcej sto lat młodszy od koźlaka z Rzędzian, różniący się od niego i wyglądem, i mechanizmem działania. To niewielki wiatrak typu holenderskiego o nieruchomym korpusie oraz spoczywającej na nim obracalnej bryle dachu. Zdolność obrotu dachu o 360 stopni pozwalała na ustawianie powierzchni skrzydeł do kierunku wiatru. Konstrukcja części nieruchomej budynku wsparta jest na sześciu słupach, które tworzą szkielet ścian połączonych u góry dwiema warstwami desek wyciętych w kształcie koła. Wiatrak zbudował w 1938 roku Wacław Jaroszko i sam, przez prawie 20 lat go użytkował.
Wiatraki typu holenderskiego były na Podlasiu dość rzadkie. Ich ojczyzną jest oczywiście Holandia. W XVIII wieku stały się dość popularne na północnych i zachodnich terenach Polski, ale nigdy nie udało im się w tej popularności wyprzedzić koźlaków.
Wiatraki na terenie Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej to obiekty z XIX i XX wieku, ale pierwsze młyny wietrzne pojawiły się w Polsce już w drugiej połowie XIII wieku. Na dobre zadomowiły się w krajobrazie polskiej wsi dwieście lat później. Za kolejnych 300 lat było ich już około 20 tysięcy i chociaż konkurowały z młynami wodnymi,  ich liczba stale rosła aż do początków XX wieku. Wówczas urządzenia napędzane siłą wiatru zaczęły wypierać maszyny parowe.
Z czasem wiatraki stały się już tylko malowniczym elementem krajobrazu, niestety narażonym na stopniową zagładę. Ratunkiem dla niektórych stały się skanseny. W Polsce większość muzeów na wolnym powietrzu ma przynajmniej jeden taki obiekt, a są i takie, jak Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej czy Muzeum Wsi Radomskiej, gdzie można podziwiać ich kilka.

 

 

 

 


POSTAWIMY KOŚCIÓŁ! Do Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej trafi drewniany kościół z Seroczyna. Zabytek jest już własnością Muzeum, czeka na wykonanie dokumentacji, a w dalszej kolejności na przeniesienie. To przedsięwzięcie kosztowne i pracochłonne, potrwa zapewne kilka lat, ale sprawi, że skansen stanie się miejscem jeszcze atrakcyjniejszym dla zwiedzających. Wśród kilkudziesięciu obiektów nie ma świątyni, a historia tej, którą udało się pozyskać, jest wyjątkowa. więcej

Bryła drewnianego kościółka jest prosta. Została zbudowana techniką zrębową na planie prostokąta. Jej ściany są oszalowane i wzmocnione lisicami – pionowymi belkami chroniącymi przed ich deformacją. Budynek pokrywa jednokalenicowy, pięciopołaciowy dach zwieńczony sygnaturką. Wnętrze tworzą prezbiterium i nawa. Po bokach znajdują się zakrystia i skarbczyk, a przy ścianie frontowej – wsparty na dwóch słupach – chór muzyczny z tralkową balustradą.
Integralną częścią zabytku jest, stojąca tuż obok, drewniana  dzwonnica przykryta czterospadowym dachem, z daszkiem okapowym oddzielającym od siebie dwie kondygnacje. Okapy zdobią ażurowo wycięte deszczułki. Dzwonnica została zbudowana w połowie XIX wieku, świątynia zaś, wielokrotnie przebudowywana,  powstała znacznie wcześniej. Jej historia sięga przełomu XVI i XVII w.  W 1596 roku starosta drohicki Mikołaj Kiszka ufundował w Seroczynie cerkiew prawosławną. Był to rok unii brzeskiej, która w Rzeczypospolitej Obojga Narodów połączyła Cerkiew prawosławną z Kościołem rzymskokatolickim. I tak, kilkanaście lat później, w Seroczynie erygowano parafię unicką, która istniała tam ponad dwieście sześćdziesiąt lat. W 1875 roku, po likwidacji unickiej diecezji chełmskiej, seroczyńska cerkiew stała się, wbrew woli parafian, częścią Kościoła prawosławnego i taką pozostała do momentu odzyskania przez Polskę niepodległości. Pod koniec 1918 roku budynek przekazano katolikom. Mieszkańcy Seroczyna modlili się w nim do 1993 roku, kiedy to w miejscowości wzniesiono nowy, murowany kościół, gdzie trafiła część wyposażenia drewnianej świątyni, między innymi osiemnastowieczne ołtarze, z których główny, o wystroju rokokowym, tworzą obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem i rzeźby przedstawiające postacie ewangelistów. Od ponad ćwierć wieku stary drewniany kościół w Seroczynie niszczeje, przeniesienie go do Muzeum pozwoli uratować tą cenną świątynię. W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej ma szansę odzyskać dawną świetność i stać się jednym z najcenniejszych obiektów na terenie skansenu.

 

 

 


CZYŻE W SKANSENIE W sektorze budownictwa wschodnio-podlaskiego robi się coraz gęściej. Wkrótce gotowa będzie kolejna chałupa z Czyż. Zbudowana w 1946 roku, jest młodsza od tej, przeniesionej do skansenu w ubiegłym roku o ponad pół wieku. To budynek o konstrukcji zrębowej, szerokofrontowy, oszalowany deskami w układzie pionowym. Jest typowym przykładem drewnianego budynku mieszkalnego, jakie powstawały w okolicach Hajnówki i Bielska Podlaskiego w pierwszej połowie XX wieku. więcej

Chałupa należała do rodziny Bielkiewiczów. Ostatnia właścicielka, Nadzieja Bielkiewicz wprowadziła się do niej, kiedy miała siedemnaście lat. Budowniczym był jej teść – Mikołaj Bielkiewicz.
Budynek przetrwał niezmieniony do czasu przeniesienia go do skansenu. Został posadowiony na fundamencie z łamanych kamieni polnych, ma zdobione naroża i dekoracyjny układ desek w szczycie, okna opatrzone okiennicami i podokiennikami. Wszystko to będzie można zobaczyć po zakończeniu budowy. Pierwotne pokrycie dachu – eternit – w skansenie zostanie zastąpione gontem.
W przyszłym roku we wnętrzu chałupy powstanie wystawa stała poświęcona tkactwu. Dzięki zgromadzonym na niej eksponatom można będzie prześledzić proces powstawania tkanin. Znajdą się tam między innymi narzędzia do obróbki włókien, jak gremple do czesania wełny czy grzebienie do czesania lnu, kołowrotki, a także zabytkowe krosna. Jedno z pomieszczeń zostanie zaadaptowane do celów edukacyjnych. Będą się tam odbywać warsztaty tkackie.
Dom Bielkiewiczów jest częścią sektora poświęconego budownictwu południowo-wschodniej części województwa podlaskiego, gdzie wielu mieszkańców jest narodowości białoruskiej. W pobliżu stoją już: straszy o pół wieku budynek mieszkalny z Czyż – wsi, której rozplanowanie przestrzenne z XVI wieku (tzw. ulicówka) zostało wpisane do rejestru zabytków, a także zabytkowa stodoła z Redut, w której wnętrzu można oglądać wystawę dotyczącą mechanizacji rolnictwa na podlaskiej wsi. Na tym nie koniec, sektor budownictwa wschodnio-podlaskiego będzie się w najbliższym czasie powiększał. Trafią tu między innymi budynki mieszkalne z Makówki i Plutycz.

 

 

 


CZEKAMY NA PLUTYCZECZEKAMY NA PLUTYCZE To będzie jedna z najpiękniejszych chałup w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Została zbudowana w Proniewiczach, ale przez ponad 80 lat należała do rodziny Popławskich z Plutycz, którzy kupili ją od pierwszego właściciela i przenieśli do rodzinnej miejscowości. Wyróżnia się na tle innych wyjątkowym bogactwem ozdobnych detali i nietypową kolorystyką. Nikt już w niej nie mieszka. W skansenie chałupa zostanie odrestaurowana i stanie się ozdobą sektora budownictwa wschodnio – podlaskiego. więcej

Nawet tu, na wschodzie Podlasia, gdzie większość starych domów urzeka żywymi barwami, ten jest wyjątkowy. Kolory, teraz wyblakłe, przed laty musiały przyciągać wzrok każdego przechodnia: ściany – bordowe, szczyt budynku żółto-pomarańczowy, naroża i okiennice – biało-niebieskie.
Uwagę przykuwa też niezwykłe bogactwo dekoracyjnych detali architektonicznych. Ozdobą zwróconego w kierunku drogi szczytu budynku jest nie tylko układ desek tworzących geometryczny ornament, ale też okienko z pięknym, ażurowym podokiennikiem. Wszystkie pozostałe okna mają nadokienniki i zarówno one, jak też detale zdobnicze w narożach budynku czy, przypominające koronkę wiatrownice i listwy podokapowe, świadczą o wyobraźni i kunszcie cieśli, który je wykonał.
Chałupa z Plutycz to budynek o konstrukcji zrębowej, nieoszalowany, przykryty cementową dachówką. Wnętrze podzielone jest na kilka pomieszczeń. W największym zwraca uwagę długi na całą ścianę, biały kaflowy piec z ozdobnym gzymsem.
Stefania i Mikołaj Popławscy zamieszkali tu w latach trzydziestych dwudziestego wieku. Pani Stefania była twórczynią ludową, co dla badaczy folkloru czyni ten dom jeszcze bardziej interesującym. Wśród rodzinnych pamiątek zachowały się, mocno już dziś spłowiałe, kwiaty i pająki z bibuły, dyplom z konkursu „Tradycyjne zdobnictwo wnętrz chałup podlaskich” w Ciechanowcu czy czarno-biała fotografia Stefanii Popławskiej przy pracy.
Stuletnia chałupa z Plutycz czeka na przeniesienie do skansenu, gdzie z całą pewnością odzyska dawny blask. Stanie w części północnej, w sąsiedztwie budynków mieszkalnych z Makówki, Czyż i stodoły z Redut. To miejscowości leżące w powiatach bielskim i hajnowskim. Jednym z symboli tych terenów, gdzie większość mieszkańców wsi stanowią wyznawcy prawosławia, jest właśnie bogato zdobiona drewniana architektura – malownicze cerkwie i domy, jakich próżno szukać w innych częściach Polski.