Biały budynek kryty strzechą. Obok płot i otwarta brama. W tle zieleń, błękitne niebo i kryty strzechą dach.PODRÓŻE NA TRUDNE CZASY – STARA GRZYBOWSZCZYZNA W kolejną podróż udajemy się do wsi małej, ale słynnej na cały kraj. To stamtąd pochodził Eliasz Klimowicz, miejscowy przywódca religijny, który w pobliżu chciał stworzyć Nowe Jeruzalem. Kilkadziesiąt lat później jego życie zainspirowało pisarzy i dramaturgów, którzy rozsławili Starą Grzybowszczyznę i pobliski Wierszalin.

 

Wieś, zamieszkała dawniej przez Białorusinów wyznania prawosławnego, leży na Sokólszczyźnie, na wschodnim skraju Puszczy Knyszyńskiej, dziesięć kilometrów od Krynek, które są stolicą gminy. Miejscowych w Starej Grzybowszczyźnie zostało niewielu. Podczas ostatniego spisu ludności, czyli dziewięć lat temu, były to cztery osoby.
W okresie międzywojennym miejscowość stała się znana za sprawą jednego z mieszkańców, niejakiego Eliasza Klimowicza, który sam ogłosił się prorokiem i postanowił tuż obok, w Wierszalinie, stworzyć centrum nowego świata. Zainicjował budowę cerkwi, która stoi do dziś, zgromadził wokół siebie dziesiątki wyznawców. Niewiele brakowało, a z ich rąk poniósłby śmierć. Ostatecznie sowiecka bezpieka zesłała go Syberię, gdzie prawdopodobnie zmarł.
Losy Eliasza Klimowicza jako pierwszy opisał w 1974 roku, w książce „Wierszalin. Reportaż o końcu świata” Włodzimierz Pawluczuk. Później jego życie stało się tematem sztuk teatralnych: „Proroka Ilji” Tadeusza Słobodzianka i zatytułowanego tak samo jak książka Pawluczuka spektaklu Teatru Wierszalin, który stąd właśnie zaczerpnął swoją nazwę.
Chałupa ze Starej Grzybowszczyzny, należąca dziś do Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, była świadkiem tamtych wydarzeń. Zbudowano ją w drugiej połowie XIX wieku. Ma mniej więcej sto pięćdziesiąt lat i jest typowym przykładem budownictwa mieszkalnego wschodniej Białostocczyzny tamtego okresu. Posadowiona na fundamencie z luźno ułożonych kamieni polnych, bielona wapnem, kryta strzechą, pod wspólnym dachem łączy część mieszkalną i część gospodarczą. Do obydwu można wejść z przestronnej sieni.
Część mieszkalna składa się z dwóch pomieszczeń. Kuchnia jest zdecydowanie większa, na pierwszy rzut oka widać, że życie rodzinne toczyło się właśnie tu. W kuchni najwięcej miejsca zajmuje piec, który wykorzystywano nie tylko do gotowania potraw i pieczenia chleba, ale też do snu.
W chałupie z tamtych czasów nie może zbraknąć świętego kąta. Taki kąt znajdował się kiedyś w każdym wiejskim domu, był prywatną przestrzenią sacrum. Ze świętego kąta, odtworzonego w narożu izby kuchennej chałupy ze Starej Grzybowszczyzny, spogląda na nas wizerunek świętego Mikołaja, otaczanego przez prawosławnych szczególnym kultem.
Z sieni budynku można wejść również do komory, w której dawniej przechowywano żywność oraz do pomieszczenia, gdzie trzymano zwierzęta. To pomieszczenie ma też osobne wejście z zewnątrz budynku. Całe wyposażenie wnętrz, zarówno części mieszkalnej, jak i gospodarczej, to przedmioty używane na podlaskiej wsi mniej więcej sto lat temu.
Chałupa ze Starej Grzybowszczyzny trafiła do skansenu pod koniec lat 90-tych ubiegłego wieku. Jest dziś jedną z niewielu pamiątek po miejscu kiedyś tętniącym życiem, dziś – niemal wymarłym.