Szanowni Państwo, w związku z decyzją polskiego rządu o czasowym zawieszeniu działalności instytucji kultury, od czwartku 12 marca 2020 r. do odwołania, Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej będzie zamknięte dla zwiedzających. Wszelkie wydarzenia kulturalne – warsztaty i zajęcia edukacyjne dla szkół nie odbędą się. Za utrudnienia przepraszamy.


ŻYCZENIA SPRZED LAT W czasach sprzed smsów oraz e-maili jedynym sposobem komunikacji na odległość był list lub mniej pojemna jeżeli chodzi o treść, ale niosąca równie wiele emocji kratka pocztowa. Kilkadziesiąt lat temu, przed świętami, ludzie wysyłali ich miliony. W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej mamy bogaty zbiór starych pocztówek. Są wśród nich wielkanocne. więcej

 

Historia pocztówki, zwanej na początku odkrytym listem czy kartą korespondencyjną, sięga drugiej połowy XIX wieku. Jako pierwsza wprowadziła ją do obiegu poczta austro-węgierska, ale pomysł takiej formy kontaktu bardzo szybko stał się popularny na całym świecie. Polskie słowo pocztówka wymyślił sam Henryk Sienkiewicz. Wygrał konkurs na nawę kartki pocztowej.
W bogatych zbiorach  starych pocztówek Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej wiele jest kartek wielkanocnych. Najstarsze mają ponad sto lat. Przed wojną wydawcy przykładali dużą wagę do ich wartości artystycznej. Reprodukowali dzieła mistrzów malarstwa, jak choćby Juliusz Kossak, chętnie korzystali z usług artystów specjalizujących się w grafice i sztuce użytkowej. To na przykład pejzażysta i akwarelista Adam Setkowicz czy malarz i grafik Wacław Boratyński. Na przedwojennych pocztówkach można odnaleźć motywy sakralne i ludowe zwyczaje związane z Wielkanocą. Nierzadko elementem uzupełniającym symbole świąt Zmartwychwstania Pańskiego są treści patriotyczne. Wydawaniem pocztówek zajmowały się wówczas znane i renomowane wydawnictwa, jak krakowski Salon Malarzy Polskich czy „Polonia”.
W PRL-u prym wiodło w tej dziedzinie Biuro Wydawnicze Ruch. Do końca lat 60-tych XX wieku, podobnie jak w latach międzywojennych, powszechne było korzystanie z usług malarzy i grafików. Wśród twórców kart świątecznych z kolekcji Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej pojawiają się takie nazwiska jak Jadwiga Iwaszkiewicz, Maria Orłowska-Gabryś czy Danuta Kosztaluk-Skowrońska. Kartki z tego okresu przedstawiają dawne obrzędy i zwyczaje, jak śmigus dyngus, tradycyjne potrawy, jak baba wielkanocna, kurczaki, zające i baranki. Na większości z nich pojawia się też pisanka, jako najbardziej charakterystyczny symbol Wielkanocy.
Pocztówki świąteczne, zarówno te przedwojenne, jak i te z okresu PRR-u, są przeglądem wielu technik plastycznych od pasteli i akwareli po, drzeworyt. Czasem są to fotografie, czasem rysunki. Jeden element jest wspólny – napis „Wesołego Alleluja”lub „Wesołych Świąt” i oczywiście życzenia na odwrocie. Dziś większość z nas wysyła je smsem albo pocztą elektroniczną, ale warto pamiętać, że zwyczaj ten rozpowszechnił się właśnie dzięki pocztówkom.

 

 

 

 

 


CZAS NA PALMY Nie będzie w tym roku święcenia palm w Niedzielę Palmową. A w Polsce jest to tradycja niemal tysiącletnia, wciąż żywa. Dawniej ludzie przypisywali poświęconej palmie magiczną moc. Wierzyli, że odpowiednio użyta może zapewnić zdrowie, ochronić dom. I chociaż takie jej zastosowanie odeszło już w zapomnienie – palma wciąż gości w naszych domach i jest jednym z najważniejszych symboli zbliżających się świąt.więcej

 

Palmy święcone w kościołach w ostatnią Niedzielę Wielkiego Postu mają bogatą symbolikę. Oznaczają mękę Chrystusa ale też jego triumf i chwałę. Są pamiątką uroczystego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy tydzień przed zmartwychwstaniem. „Nazajutrz wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw” – czytamy w Ewangelii według św. Jana.
W Polsce palmy święci się od średniowiecza. O wieków funkcjonują też w tradycji ludowej, która nadała im własne, magiczne znaczenie. Ludzie wierzyli, że poświęcona palma pomoże im chronić dom i uprawy przed niszczycielskimi siłami przyrody. Wkładali ją za święty obraz albo stawiali w oknie podczas burzy. Po przyjściu z kościoła w niedzielę palmową członkowie rodziny uderzali się wzajemnie palmami co miało uderzanemu zapewnić zdrowie i dobrobyt, dziewczętom – dodać urody. Bito palmami również zwierzęta wyganiane na pierwszy wiosenny wypas dla zapewnienia im dobrego chowu.
Dawniej palmy powstawały najczęściej z wierzbowych gałązek „Już w okresie międzywojennym palmy z gałązek wierzby przystrajano kolorowymi wstążkami oraz roślinami takimi jak: barwinek, borówka, czy widłak. Zdarzało się, że do wykonania palmy zamiast wierzby używano gałązek porzeczki lub maliny, które wcześniej przynoszono do domu i wkładano do dzbanka z wodą, aby wypuściły pąki.” – pisze w swojej książce „Rok obrzędowy na Podlasiu” Artur Gaweł. Ich wykonaniem zajmowały się przede wszystkim kobiety tuż przed Niedzielą Palmową.
Dziś większość z nas kupuje gotowe palmy. Są dziełem osób, które wyspecjalizowały się w tej dziedzinie twórczości, dlatego w sprzedaży, szczególnie na przedświątecznych jarmarkach, możemy podziwiać prawdziwe dzieła sztuki. Twórcy pracują nad nimi często przez cały rok.
Palmy różnią się od siebie w zależności od miejsca z którego pochodzą. W Podlaskiem najpopularniejsze są palmy kurpiowskie i wileńskie. Te pierwsze wykonane są z zielonych roślin i kwiatów z bibuły, czasem wyłącznie z bibuły. Elementy zielone to borówka, bukszpan albo jałowiec. Kwiaty z bibuły, których w zależności od długości palmy trzeba wykonać od kilkunastu do kilkuset, są różnobarwne, a  kolory nie są przypadkowe. Zieleń to symbol nadziei, fiolet – oczekiwania na dobro, czerwień –miłości.
Zwyczaj wykonywania palm wielkanocnych jest wciąż żywy w miejscowości Łyse na Kurpiach, gdzie rokrocznie w Niedzielę Palmową odbywa się konkurs na najpiękniejszą. Podczas procesji można tam oglądać palmy nawet kilkumetrowe.
Te wileńskie są zupełnie inne. Powstają z suszonych roślin, kłosów zbóż, kwiatów polnych i ogrodowych, które zbiera się o różnych porach roku.  Palmy wije się na drewnianych patykach wykorzystując takie rośliny jak  suchotnik, krwawnik, dziurawiec, tymotka, chmiel, kocanka piaskowa. W palmie wileńskiej wykorzystuje się też kłosy zboża i owsa. Jej wierzchołek tworzy jedenaście gatunków traw.
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej zawsze przed Wielkanocą organizowało warsztaty wykonywania palm. W tym roku miały to być właśnie palmy wileńskie, ponieważ w ostatnim tygodniu marca chcieliśmy otworzyć wystawę fotograficzną opowiadającą o wileńskich Kaziukach. Wierzymy, że te plany uda się zrealizować za rok.

 

 

 

 

 


PODRÓŻE NA TRUDNE CZASY – REDUTY W tych trudnych czasach, kiedy nie ma możliwości zwiedzania muzeów, zachęcamy do podróżowania w wyobraźni śladami naszych zabytków, które przyjechały do skansenu z różnych zakątków regionu. Na naszej stronie internetowej przypominamy najciekawsze obiekty. Lokalizujemy je na mapie regionu. Kolejnym punktem będzie wieś Reduty. więcej

 

Są dwie hipotezy dotyczące nazwy wsi. Według pierwszej pochodzi ona od staroniemieckiego imienia Rudold. Druga upatruje jej genezy w rudzie darniowej, zalegającej na brzegach rzeki Orlanki. Nad Orlanką położona jest też Orla – stolica niewielkiej gminy w powiecie Bielsk Podlaski, na terenie której znajdują się Reduty.
Udokumentowana historia wsi sięga XVI wieku. „W czasach, kiedy na wschód od rzeki Orlanka rozciągały się lasy Puszczy Białowiesko-Kamienieckiej, wędrowcy, chcąc dostać się z Bielska do Kamieniec jechali przez Koszele w kierunku Grabowca i Wojnówki. Reduty były na szlaku miejscem odpoczynku dla zmęczonych koni (jeszcze w 1577 r. znajdowała się tu jedyna w całej orlańskiej gminie karczma).” – czytamy w tekście Mikołaja Sacharewicza zamieszczonym na stronie internetowej gminy.
Na przełomie XIX i XX wieku Reduty liczyły ponad 350 mieszkańców, niemal trzykrotnie więcej niż teraz. Dziś większość ludzi w całej gminie Orla jest narodowości białoruskiej, o czym przyjezdni mogą się przekonać natychmiast patrząc na tablice z nazwami miejscowości. Są dwujęzyczne.
W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej mamy jeden zabytek z Redut. To stodoła zbudowana w drugiej połowie XIX wieku, o zrębowej konstrukcji ścian, czterospadowym, krytym strzechą dachu. Naprzeciwko dwuskrzydłowych wrót widnieje inskrypcja upamiętniająca poświęcenie budynku, który stanął na terenie skansenu w 2017 roku dzięki unijnemu dofinansowaniu. W tym samym czasie, w ramach tego samego projektu „Rozbudowa Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej w celu zachowania dziedzictwa kulturowego – podniesienia atrakcyjności turystycznej regionu” udało się przenieść do muzeum także stodołę z Czarnej Białostockiej i obydwa obiekty zyskały drugie życie jako przestrzeń wystawiennicza.
W stodole z Redut można oglądać wystawę stałą „Mechanizacja rolnictwa na podlaskiej wsi” pokazującą postęp, jaki dokonał się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia w mechanizacji zbioru zbóż i traw. Wśród eksponatów znalazły się między innymi: ciągnik Ursus C330, żniwiarka „Przodownica” z 1962 roku czy grabie sprężynowe wyprodukowane w Fabryce Maszyn Rolniczych „Jawor”.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego stodoła z Redut to dla Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej tak cenny nabytek.  W skansenie powstaje sektor poświęcony budownictwu południowo-wschodniej części województwa podlaskiego, gdzie wielu mieszkańców jest narodowości białoruskiej. Staną tam też dwa budynki mieszkalne z Czyż. Jeden z nich można będzie podziwiać w pełnej krasie jeszcze w tym roku.

 

 

 

 

 


MAŁY SYMBOL WIELKIEJ NOCY Jednolite kraszanki czy wielobarwne, bogato zdobione pisanki są od wieków nieodłącznym elementem świąt Wielkanocnych. Te z Podlasia należą do najpiękniejszych.  Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej ma ich w swojej kolekcji około tysiąca. Najwięcej z Lipska nad Biebrzą, gdzie jajko dekoruje się rozgrzanym woskiem przy pomocy szpileczki. To tak zwany batik szpilkowy. więcej

 

Pisankarki z Lipska opanowały technikę batiku szpilkowego do perfekcji. A nie jest to wcale łatwe. Łebek szpilki zanurzony w wosku, który na skorupce szybko zastyga, pozwala jednorazowo nanieść na powierzchnię jajka kształt podobny przecinka. I właśnie z dziesiątek takich drobnych przecinków powstają  wzory: łańcuszki, wianki, gałązki, skrzydełka, słońca i półsłońca. „Pisankarki posługujące się szpilką i ograniczone jej wydolnością techniczną mają swoją wyobraźnię nastawioną w pierwszym rzędzie na motywy gwiaździste i rozetowe, których rozliczne odmiany powstają w trakcie roboty  i w zależności od kształtu i wielkości jajka.”– pisze w swoim artykule „Pisanki Białostockie” Maria Przeździecka.
Kunszt pisankarek z Lipska to nie tylko perfekcja, która sprawia, że wzory są równiutkie, ale też bogactwo i intensywność wzorów. Najlepiej, by powierzchnia zapisana woskiem nie była mniejsza od powierzchni tła.
Pisanki lipskie są dwu, albo wielokolorowe, w zależności od tego, ile razy były zanurzone w barwniku. Wosk po każdej takiej kąpieli trzeba zetrzeć, a barwników używać od najjaśniejszego do najciemniejszego. Dawniej mikstury do barwienia jaj przygotowywano ze  składników naturalnych – łusek cebuli czy kory dębowej. W połowie ubiegłego wieku bardziej popularne stały się barwniki chemiczne.
Batik szpilkowy rozsławiły twórczynie z Lipska, gdzie do dziś żywa jest tradycja pisankarska, ale technika ta znana jest na znacznie większym obszarze: „Szpilkowe pisanki wykonywane są bardzo licznie w północnej części województwa, mniej więcej aż po rzekę Biebrzę i częściowo jeszcze po Suchowolę, Radziłów, Łomżę. W powiatach południowych popularniejsze są lejki.” – dowodzi w swoim artykule Przeździecka.
Lejki, używane do zdobienia jaj w okolicach Bielska Podlaskiego czy Siemiatycz, zrobione są z cienkiej blaszki. Świetnie się do tego nadają skuwki od sznurowadeł. Narzędzie to daje zupełnie inne możliwości wzornicze niż szpilka. Przy pomocy lejka można nanieść na jajko znacznie dłuższą linię i właśnie linie dzielące jajko na kilka albo kilkanaście symetrycznych pól, organizują całą kompozycję pisanki. Wewnątrz pól powstają wzory w kształcie kwiatków, pałeczek, jodełek czy wiatraczków.
Wzory na pisankach, bez względu na technikę wykonania, mają znaczenie symboliczne. Dziś pisanki pełnią przede wszystkim funkcję dekoracyjną, ale kiedyś było inaczej: „Symbolika zdobienia jak określonymi motywami oraz kolorami ściśle wiąże się z ich rolą, jako magicznych przedmiotów zawierających w sobie zalążek życia. Jajo według wierzeń wielu ludów indoeuropejskich zawierało w sobie posiadało właściwości odstraszania złych mocy, zwłaszcza jeśli było malowane na czerwono. Barwa ta dominowała w zdobieniu prawosławnych kraszanek (zwanych też byczkami) czyli malowanych na jednolity kolor.”– czytamy w książce Artura Gawła „Rok Obrzędowy na Podlasiu”
Poświęcone kraszanki albo pisanki ludzie przechowywali za obrazem lub w oknie, by chronić dom przed pożarem. W prawosławiu do dziś zachował się zwyczaj noszenia ich w Niedzielę Przewodnią, czyli tydzień po Wielkanocy, na groby bliskich. Zdobione jajka od dawien dawna przeznaczano na prezenty. Obdarowywano nimi osoby bliskie, darzone szczególną sympatią. Rodzice chrzestni dawali je swoim chrześniakom. Na wsi pisanki miały jeszcze jedno zastosowanie,  o którym  przypomina w swojej książce Artur Gaweł: „Ulubionym zajęciem  zarówno dzieci, jak i dorosłych w Wielkanoc i kolejne dni świąteczne aż do Niedzieli Przewodniej były gry jajkami. Pierwsza z nich nazywana najczęściej na bitki lub wybitki polegała na uderzaniu o siebie dwóch jajek. Druga zwana w żołubku wymagała już drewnianej rynienki o wymiarach około 50 cm długości i 15 cm szerokości.” W pierwszej wygrywał ten, kto miał jajko o mocniejszej skorupce, w drugiej – ten kto trafił własnym jajkiem w cudze.
Zwyczaj zdobienia jaj jest bardzo stary. Już Wincenty Kadłubek wspominał o nim w swojej kronice. Na Podlasiu, w okolicach Suraża archeolodzy odkryli pisanki z przełomu XI i XII wieku, jeszcze starsze, z drugiej polowy X wieku wykopano w Opolu.
Dziś mamy XXI wiek i nadal trudno sobie wyobrazić Wielkanoc bez pisanek. To jeden z jej najważniejszych symboli.

 

 

 

 


WITAJ WIOSNO! Piątek 20 marca to w tym roku pierwszy dzień astronomicznej wiosny, kalendarzowa przychodzi jak zwykle 21 marca, czyli dzień później. Powitaniu wiosny towarzyszyło dawniej wiele ludowych zwyczajów. Do naszych czasów przetrwało między innymi topienie marzanny. Dziś jest już tylko formą wspólnej zabawy, ale dawniej obrzędowi temu przypisywano magiczną moc, tak  jak „busłowym łapom”, pieczonym na Święto Zwiastowania, które obchodzimy tylko kilka dni później – 25 marca.więcej

Zwyczaj podpalania, a następnie topienia słomianej kukły na powitanie wiosny sięga czasów przedchrześcijańskich. Marzanna to w mitologii słowiańskiej bogini śmierci i zimy. Pierwsza wzmianka o kultywowaniu tego zwyczaju na ziemiach polskich pojawia się w XVI wieku w „Kronice polskiej” Marcina Bielskiego: „Za mej to jeszcze pamięci był ten obyczaj u nas jeszcze po wsiach, iż w białą niedzielę w poście topili bałwana, jeden ubrawszy snop konopi albo słomy w odzienie człowiecze, który wszystka wieś prowadziła, gdzie najbliżej było jakie jeziorko czy kałuża, tam zebrawszy z niego odzienie wrzucali do wody śpiewając okolicznościowe pieśni. Potem najprędzej do domu od miejsca bieżeli. Zwali tego bałwana Marzanna”.
Marzanna to słomiana kukła na kiju uformowana w postać człowieka, świątecznie wystrojona w koszulę, spódnicę i fartuch, przybrana wstążkami. Była symbolem zimy i śmierci, ale też wszelkich utrapień dręczących ludzi i zwierzęta – chorób czy nieurodzaju. Dawniej obnoszono ją po wsi w uroczystym orszaku, obchodząc każdy dom, żeby wygonić nieszczęście. Na koniec wędrowano poza granice wsi, nad staw lub rzekę, podpalano marzannę i wrzucano do wody, pozbywające się w ten sposób zimy i związanych z nią utrapień. Dawniej topienie marzanny odbywało się w czwartą niedzielę Wielkiego Postu. Dziś ten zwyczaj, w mocno zmienione formie,  towarzyszy pierwszym godzinom kalendarzowej wiosny i jest wyłącznie formą wspólnej zabawy uczniów czy przedszkolaków.
Kolejnym symbolem definitywnego końca zimy są w Polsce bociany. Przylatują w pierwszy dniach wiosny, w okolicach Święta Zwiastowania, które obchodzimy 25 marca, zgodnie z ludowym przysłowiem „Na Zwiastowanie bocian na gnieździe stanie”. W Polsce bocian był zawsze otoczony szacunkiem i miłością. Ludzie zachęcali te piękne ptaki do zakładania gniazd na dachach swoich budynków, bo wierzyli, że to przynosi szczęście: „Bocianie gniazdo miało zapewnić ochronę całej zagrodzie przed pożarem, gradem, uderzeniem pioruna a nawet miało przynieść powodzenie i szczęście wszystkim domownikom. Stąd też niektórzy gospodarze mocowali na dachach budynków gospodarczych brony, które miały ułatwić bocianom zakładanie gniazd” – czytamy w książce „Rok obrzędowy na Podlasiu” Artura Gawła.
Na Podlasiu wracające z dalekich stron ptaki witano szczególnie uroczyście. Busły, bo tak nazywali je mieszkańcy przygranicznych białoruskich wsi, miały przegnać zimę, przynieść radość i słońce. Do dziś w niektórych miejscowościach zachował się zwyczaj pieczenia „busłowych łap”.  Wypieki w kształcie ptasich łap mają powitać przylatujące bociany albo przywołać je, jeśli jeszcze się nie pojawiły. Dawniej, gdy pierwszy bocian pojawiał się nad gospodarstwem domownicy wybiegali z domów i unosząc wysoko „busłowe łapy” wołaniem zachęcali ptaki do pozostania w gospodarstwie.
Tegoroczna wiosna właśnie się zaczyna. Będzie inna niż wszystkie  dotychczasowe. Wspólne topienie marzanny nie wchodzi w grę, w przeciwieństwie do „busłowych łap”, które można upiec w domowym zaciszu. Bociany na pewno przylecą i zostaną z nami, jak zwykle, do jesieni.

 

 


PODRÓŻE NA TRUDNE CZASY – TYMIANKI-BUCIE W tych trudnych czasach, kiedy nie ma możliwości zwiedzania muzeów, postanowiliśmy wykorzystać naszą stronę internetową do podróżowania w wyobraźni. Będą to podróże śladami zabytków, które przyjechały do skansenu z różnych zakątków regionu. Przypomnimy najciekawsze budynki na terenie skansenu. Zlokalizujemy je na mapie regionu. Na początek ruszamy na południe, do miejscowości o pachnącej nazwie Tymianki. więcej

Pełna nazwa miejscowości brzmi Tymianki-Bucie. To osada szlachecka w pobliżu Ciechanowca, na terenie gminy Boguty-Pianki, dziś leżąca w granicach województwa mazowieckiego, ale bardzo blisko granicy z Podlaskiem. Ziemie te zostały zasiedlone na początku XV wieku. Książę Janusz I nadał je swoim rycerzom i tak powstało kilka miejscowości, wśród nich Tymianki, w których do dziś żyją potomkowie dawnej szlachty.
Tymianki-Bucie, w wyniku różnych podziałów administracyjnych bywały częścią Mazowsza, ale też województwa białostockiego czy łomżyńskiego i chałupa z Tymianek-Buci, jedna z piękniejszych w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej, jest typowym przykładem budownictwa wiejskiego tego terenu sprzed ponad stu lat. Posadowiona na fundamencie z kamieni, o zrębowej konstrukcji ścian, ma czterospadowy dach kryty strzechą.
Ze względu na liczbę pomieszczeń domy takie nazwano trojakami. Wnętrze, podzielone na kuchnię, alkierz i izdebkę, jest skromne. Niektórym być może trudno uwierzyć, że mieszkała w niej rodzina szlachecka, ale w czasach gdy ją zbudowano o przynależności do drobnej szlachty nie decydowała zamożność, lecz historia rodu, związki rodzinne i przywiązanie do tradycji. Wystawa w środku chałupy pokazuje życie wielopokoleniowej rodziny Tymińskich. Zgromadzone tam wyposażenie to przedmioty z okresu międzywojennego i starsze.
W XXI wieku liczba mieszkańców Tymianek-Buci to niecałe sto osób. Mimo tak małej liczby mieszkańców we wsi działa szkoła, koło gospodyń wiejskich. Miejscowość jest jedną z kilku, mających ten sam pierwszy człon nazwy. Wraz z rozrastaniem się rodu Tymińskich powstawały nowe osady, takie jak Tymianki-Święski,  Tymianki-Adamy, Tymianki-Wachnie. Dawno zniknęły z ich krajobrazu chałupy kryte strzechą. Jedna z nich w 1986 roku trafiła do naszego skansenu, dzięki czemu długo jeszcze będzie opowiadać zwiedzającym Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej o życiu szlachty zagrodowej pogranicza mazowiecko-podlaskiego na przełomie XIX i XX wieku.

 

 

 


DZIEŃ KOBIET W STYLU ETNO  w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Tym razem Rodzinna Niedziela upłynęła na malowaniu chust. Inspiracją były tradycyjne wełniane chusty w kwiatowe wzory, popularne w całej Polsce od lat międzywojennych. Dawniej jako kobiece nakrycie głowy, dziś – jako apaszka. więcej

 

 

Tradycyjne wełniane chusty z charakterystycznymi kwiatowymi wzorami już pod koniec XIX wieku stały się elementem stroju ludowego, tyle że na Podhalu. Galicja była wówczas częścią Austro-Węgier, jednego z państw, gdzie na szeroką skalę produkowano tkaninę z wełny czesankowej owiec lub kóz tybetańskich. Chusty, w Małopolsce do dziś nazywane tybetkami, wytwarzano z takiej właśnie tkaniny. Dopiero w latach dwudziestych XX wieku, kiedy zaczęły ją produkować także łódzkie fabryki, barwne nakrycia kobiecych głów stały się popularne w innych regionach Polski, między innymi na sąsiadujących z Podlasiem Kurpiach.
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej ma takie chusty w zbiorach. Są uszyte z jednego kawałka materiału w kolorze czerwonym, zielonym, bordowym czy kremowym. Wzdłuż brzegów mają czasem nadrukowany ozdobny szlak z motywami roślinnymi, jak różyczki, listki czy niezapominajki. W rogach widnieją wzory skomponowane z dużych, stylizowanych kwiatów – maków albo róż i właśnie one stały się inspiracją do przeprowadzenia warsztatów etnodizajnu „Chusty malowane”. Każdy z uczestników otrzymał szablon z wzorem i farby do tkanin, by samodzielnie ozdobić chustę, jedyną w swoim rodzaju.
Temat zajęć – nieprzypadkowy. Druga z marcowych Rodzinnych Niedziel w Skansenie wypadła 8 marca, w Dniu Kobiet. Po zrobieniu sobie albo komuś prezentu w postaci kolorowej chusty, można było miło spędzić czas przy ognisku.

Rodzinna Niedziela „Chusty malowane”
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
Termin:  8 marca 2020 r.
Godz.: 12.00
Koszt: 10 zł/os.
Zapisy: e-mail: edukacja@pmkl.pl
Tel.: 85 743 60 82 lub 509 336 815

 

 

 

 

 

 

 

 

 


TURYSTYKA 2020 Jak wykorzystać dziedzictwo kulturowe Podlasia w budowaniu oferty turystycznej? Między innymi na to pytanie szukali odpowiedzi uczestnicy spotkania dyskusyjnego „Turystyka 2020”. Spotkanie odbyło się we wnętrzach dworu z Bobry Wielkiej na terenie Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej. więcej

 

 

Organizatorem spotkania był Departament Edukacji Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego we współpracy z Podlaską Regionalną Organizacją Turystyczną. Wzięli w nim udział przedstawiciele organizacji turystycznych, naukowcy, pracownicy parków narodowych i samorządowcy. Rozmawiali między innymi o kierunkach rozwoju turystyki w województwie podlaskim ze szczególnym uwzględnieniem turystyki na obszarach cennych przyrodniczo i kulturowo.

 

 

 

 

 

 


SKRZYDLACI SĄSIEDZI – wyjątkowo miłe towarzystwo. Żeby je sobie zapewnić, wystarczy umieścić w pobliżu własnego mieszkania budkę lęgową. Skąd ją wziąć? Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej zorganizowało w niedzielę, 1 marca o godz. 12.00, warsztaty budowania ptasich domków. Przydadzą się jeszcze w tym roku. więcej

 

 

„Skrzydlaci sąsiedzi” to kolejna w tym roku Rodzinna Niedziela w Skansenie. Ściśle związana z porą roku. Sezon lęgowy większości gatunków ptaków żyjących w Polsce przypada na jeden z trzech wiosennych miesięcy, więc budki, które powstały podczas warsztatów, mogą zostać zasiedlone jeszcze w tym sezonie.
Temat ptasich domków pojawia się w ofercie edukacyjnej Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej nieprzypadkowo. W Ośrodku Edukacji Ekologicznej Sokolarnia mamy fachowców, którzy o ptakach wiedzą niemal wszystko. I chętnie się swoją wiedzą dzielą. W trakcie niedzielnych zajęć opowiedzieli między innymi: w jakich miejscach najlepiej zawieszać budki, jak je mocować, w jaki sposób zabezpieczać ptasie domki przed drapieżnikami, których łupem mogą paść pisklęta.  Sokolnicy opowiedzieli również o wiosennych zwyczajach niektórych gatunków: o poszukiwaniu partnera i zalotach, o tym, z czego ptaki budują gniazda, jak wychowują młode.
Tak, jak podczas ubiegłorocznych zajęć poświęconych ptakom, oprócz sokolników z Ośrodka Edukacji Ekologicznej, na uczestników czekały materiały, dzięki którym budowanie ptasich domków  stało się nie tylko proste, ale i przyjemne. Każda rodzina otrzymała zestaw drewnianych elementów, z których samodzielnie zbudowała budkę lęgową. Wszystkie budki mają otwory o średnicy około 3 centymetrów co oznacza, że staną się idealnym mieszkaniem dla ptaków wielkości sikorek. Ptasie domki uczestnicy zabrali ze sobą, a wszyscy ci, którzy po pracy lubią się posilić przy ognisku, zostali w skansenie dłużej.

Rodzinna Niedziela w Skansenie „Skrzydlaci sąsiedzi”
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
Termin: niedziela 1 marca 2020 r.
Godz. 12.00
Koszt: 10 zł/os.
Czas trwania: ok. 60 min. (bez ogniska)
Dojazd: BKM linia 102 (przystanek Zajazd)
Zapisy: tel. 509 336 816 lub 85 74 36 082 w. 24,
e-mail: edukacja@pmkl.pl

 

 

 

 

 

 

 


MINISTER DOCENIŁ KULTURĘ LUDOWĄ „W moim sercu wolność gra” i „Mistrzowska tkanina” to projekty, które Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej zrealizuje w tym roku dzięki dofinansowaniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Instytucja otrzyma na ich realizację w sumie  91 tysięcy złotych. więcej

 

 

Obydwa docenione w ministerialnych konkursach projekty dotyczą kultury ludowej, ale każdy z nich  innego jej obszaru. „W moim sercu wolność gra” to zakrojone na szeroką skalę przedsięwzięcie muzyczne z historią w tle. Dofinansowanie ministerstwa w wysokości 77 tysięcy zł pochodzi z programu „Niepodległa”, promującego wydarzenia nawiązujące do setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej zorganizuje trzydzieści koncertów, które staną się okazją do wspólnego świętowania tego wydarzenia przez mieszkańców całego województwa, od Filipowa i Sejn po Drohiczyn. Koncerty będą miały charakter patriotyczny. W programie każdego z nich znajdzie się występ zespołów ludowych, takich jak: „Kurpie Zielone”, „Klekociaki”, „Narwianie” czy „Skowronki” oraz komentarz dotyczący wydarzeń historycznych w regionie, związanych z walką o niepodległość i budową polskiej państwowości.
Kolejny projekt, na realizację którego Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej otrzyma ministerialne dofinansowanie, dotyczy tkaniny dwuosnowowej, jednego z najcenniejszych przejawów dziedzictwa kulturowego Podlasia. Tylko tu, przede wszystkim w okolicach Janowa, zachowała się umiejętność tkania dywanów dwuosnowowych, które budzą zachwyt daleko poza granicami Polski. Dzięki takim przedsięwzięciom, jak dofinansowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego kwotą 14 tysięcy złotych projekt „Mistrzowska tkanina”, ta piękna tradycja ma szansę przetrwać. Mistrzynią jest Lucyna Kędzierska. Wielokrotnie nagradzana za swoje prace tkaczka przekaże swoją wiedzę dwóm przedstawicielkom młodszego pokolenia. Jedna z nich pracuje w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej, gdzie wykorzysta zdobyte umiejętności podczas zajęć edukacyjnych, druga zamierza zająć się tkactwem zawodowo. Będą zgłębiać tajniki tkactwa techniką dwuosnowową przez osiem miesięcy. Zwieńczeniem projektu stanie się wspólna wystawa tkanin mistrzyni i uczennic w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej.

 

 

 

 

 

 


SŁOŃCE DA NAM MOC Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej otrzymało dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego na realizację projektu  „Słoneczna energia w kulturze ludowej – instalacja fotowoltaiczna na budynku administracyjnym Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej” Całkowity koszt projektu wynosi 179 388,08 zł, wysokość dofinansowania to 113 767,37 zł. więcej

Projekt zostanie dofinansowany w ramach działania 5.1 (Energetyka oparta na odnawialnych źródłach energii). Bezpośrednim efektem jego realizacji będzie mniejsze zużycie energii wytwarzanej z paliw kopalnych i związana z tym poprawa jakości powietrza poprzez zmniejszenie emisji dwutlenku węgla.
Projekt przewiduje wykonanie instalacji fotowoltaicznej na budynku administracyjnym Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej o mocy 27,28 kW. Planowana łączna produkcja energii elektrycznej będzie wynosić 24,55 MWh rocznie. Pozyskana przy pomocy paneli słonecznych energia elektryczna będzie wykorzystywana na potrzeby własne, nadwyżka trafi do sieci dystrybucyjnej.
Korzyścią, jaką odniesie Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej dzięki realizacji projektu, oprócz poprawy jakości powietrza związanej z redukcją emisji CO2 do atmosfery, będzie niższa opłata za prąd.

 

 

 


ZAPUSTY W SKANSENIE, czyli niepowtarzalna okazja, by poczuć atmosferę karnawału na podlaskiej wsi. Takiego jak przed laty – z korowodem przebierańców, obrzędami towarzyszącymi ostatkom, z pączkami, faworkami, tańcami i muzyką. Wszystko to czekało na tych, którzy w ostatnią niedzielę lutego, w samo południe, odwiedzili Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej. więcej

 

 

Jak dawniej wyglądały zapusty na podlaskiej wsi? Kolorowo i radośnie. Najważniejsze było odpowiednie przebranie. Miało rozśmieszać, ale też przenosić wszystkich biorących udział w zabawie do innej, magicznej rzeczywistości. Ludzie przebierali się za zwierzęta: bociana, niedźwiedzia czy kozę, za postacie „nie z tego świata”, jak diabeł, anioł czy śmierć. Czasem mężczyźni przebierali się za kobiety i odwrotnie.
Na tegorocznych „Zapustach w Skansenie” wspólną zabawę poprowadziły zespoły ludowe z okolic Knyszyna i Moniek: Knyszynianki, Trzciannianki, Pogodna Jesień i Kompania Męska. Przypomniały dawne zwyczaje towarzyszące ostatnim chwilom karnawału: skoki przez kłodę, zabawę ze stęporą, szorowanie popiołem garnków, żeby nie została na nich nawet odrobina tłuszczu gdy nadejdzie Wielki Post. Ostatkom towarzyszyła zawsze myśl o zbliżającym się Wielkim Poście, ale też oczekiwanie na nadejście wiosny. Stąd zwyczaj palenia słomianej kukły, która jest symbolem zimy.
Podczas zapustów nie może zabraknąć tłustych smakołyków, na przykład pączków i faworków, bo przecież trzeba się najeść do syta przed czterdziestodniowym postem. Nie może też zabraknąć muzyki. Tym razem na „Zapustach w Skansenie” do tańca zagrała Kapela Batareja mająca w swoim repertuarze muzykę ludową z różnych regionów Polski. Członkowie zespołu grają na instrumentach, które można było usłyszeć przed laty na wiejskich zabawach: skrzypcach, akordeonie, cymbałach czy barabanie.
Jak widać, atrakcji było co niemiara, a ci, którzy mimo wszytko poczuli niedosyt, wzięli udział w warsztatach, podczas których można było zrobić samodzielnie karnawałową maskę.

 

Zapusty w Skansenie
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
Termin: niedziela, 23 lutego 2020 r.
godz. 12.00
Wstęp wolny

 

 

 

 

 


ZAPUSTNE PYSZNOŚCI Zgodnie z tradycją ludową, kto w ostatnich dniach karnawału nie je tłusto i obficie, nie ma co liczyć w na powodzenie i dobrobyt przez cały rok. Od lat, najpopularniejsze karnawałowe przysmaki to pączki i faworki. Przygotowane własnoręcznie, smakują naprawdę wyjątkowo. Dlatego w jedną z karnawałowych niedziel zorganizowaliśmy w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej warsztaty kulinarne „Zapustne pyszności”. więcej

 

Z zapustnymi pysznościami najbardziej kojarzy się Tłusty Czwartek – dzień rozpoczynający ostatki – czas uciech i obfitego jedzenia. Zwyczaj objadania się w Tłusty Czwartek pączkami znany był w Polsce już w XVII wieku, ale początkowo – przede wszystkim w miastach. Na wsi pączki pojawiły się na przełomie XIX i XX wieku. Dawniej wyrabiane były tak jak dziś, z mąki pszennej, ale nadziewano je skwarą tłuszczową, a nie dżemem czy konfiturą.
Tradycja objadania się  treściwymi potrawami w Tłusty Czwartek i w następujących po nim ostatnich dniach karnawału była nie tylko przygotowaniem do czterdziestodniowego Wielkiego Postu, kiedy to na stołach królowały kasze, ziemniaki i barszcz. Dawniej ludzie wierzyli, że to nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu ma magiczny sens. Zapewnia urodzaj i dobrobyt na cały rok.
Dziś, żeby ten cel osiągnąć, nie trzeba się nawet napracować. Mało kto przygotowuje zapustne przysmaki samodzielnie. Szkoda. Smakują inaczej niż te ze sklepu. W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej można było się przekonać, że wspólne smażenie pączków i faworków jest przyjemne i wcale nie jest trudne. Szczególnie – w zabytkowej chałupie z Pieczysk, pod okiem fachowca. Warsztaty „Zapustne pyszności” poprowadził zawodowy kucharz specjalizujący się w cukiernictwie. W programie: opowieść o tradycjach kulinarnych związanych z Tłustym Czwartkiem, przygotowanie faworków od podstaw i tajniki smażenia pączków. Jeśli pogoda dopisze – po warsztatach można zostać na ognisku. Prowiant  (oprócz pączków i faworków) we własnym zakresie.

Zapustne pyszności” – warsztaty kulinarne
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
Termin: 16 lutego 2020 r.
Godz.: 12.00
Koszt: 10 zł/os.
Zapisy: e-mail: edukacja@pmkl.pl,
Tel.: 85 742 60 82 w. 24 lub 509 336 816

 

 

 

 

 

 


„NA ŁAWECZCE” to tytuł nowej płyty z muzyką ludową Podlasia.  We wnętrzach dworu z Bobry Wielkiej, najokazalszego zabytku Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, gościliśmy jej twórców i pomysłodawców, którzy przeprowadzili pokaz tańca „Na podlaską nutę”.  więcej

 

 

Teraz, jeśli ktoś w restauracji serwującej regionalne przysmaki usłyszy piosenkę „Jestem sobie Podlasianka” w wykonaniu zespołu „Klekociaki”, nie powinien się dziwić. Prawdopodobnie właściciel jest już w posiadaniu płyty „Na ławeczce”. Oprócz „Klekociaków” wykonawcami są miedzy innymi: „Skowronki”, „Podlaskie Kukułki”, „Kalinka” czy „Batareja”. Wśród niemal trzydziestu utworów, które trafiły na płytę, znalazło się kilka zaśpiewnych gwarą podlaską. Jak się okazało podczas  pokazu „Na podlaską nutę”, wszystkie znakomicie nadają się do tańca.
Wydanej w tysiącu egzemplarzy przez samorząd województwa podlaskiego płyty nie można kupić. To materiał promocyjny. Można ją otrzymać na przykład wtedy, gdy jest się właścicielem restauracji serwującej dania regionalne. Pomysłodawcom wydawnictwa marzy się, by w każdej z nich można było posłuchać takich piosenek jak: „Łosickie młyny”, „Pod Boćkami w Olszewie” czy „Oj pijdu ja na toj hanok”.
W przedsięwzięciu wzięło udział osiem zespołów, ale mamy ich na Podlasiu dużo więcej. Jak zapewnia wicemarszałek województwa podlaskiego Stanisław Derehajło, materiału wystarczy na wiele takich płyt. Ta jest pierwsza, ale z pewnością nie ostatnia.

 

 

 

 

 

 


„FERIE NA LUDOWO” za nami. Pierwszy tydzień upłynął pod znakiem tkactwa, drugi związany był z zimą na podlaskiej wsi. Uczestnicy zobaczyli dotyczące tych tematów wystawy stałe we wnętrzach zabytkowych budynków, wzięli udział w warsztatach i, tradycyjnie już, pokazach sokolniczych oraz ognisku. więcej

 

 

Jeżeli ktoś postanowił odwiedzić nas w ferie dwa razy, miał szansę trafić na zupełnie różne zajęcia. W tym roku każdy tydzień ferii był inny. Od 20 do 24 stycznia zaprosiliśmy dzieci i młodzież na zajęcia pod hasłem „O tkactwie ludowym słów kilka”. Rozpoczynały się zwiedzaniem wystawy „Sztuka Ludowa Podlasia”, na której można zobaczyć między innymi bogaty zbiór tkanin dwuosnowowych. Uczestnicy nie tylko dowiedzieli się, jak powstają takie tkaniny. Obejrzeli też pokaz przędzenia na kołowrotku, poznali najprostsze techniki tkackie i własnoręcznie wykonali krajkową zakładkę.
Od 27 do 31 stycznia tematem „Ferii na ludowo” była „Zima w wiejskiej chacie”. Wszystkim, którzy zdecydowali się nas odwiedzić w tych dniach, pokazaliśmy zimowy wystrój wnętrza chałupy z Tymianek Buci oraz prezentację multimedialną o tradycjach i zwyczajach zimowych na Podlasiu. Podczas warsztatów uczestnicy robili samodzielnie zapustne maszkary – maski jakich używali dawniej uczestnicy karnawałowych korowodów. A skoro mowa o karnawale – jednym z punktów programu drugiego tygodnia ferii były zabawy przy muzyce na żywo.
Tradycyjnie już, jedną z atrakcji całych „Ferii na ludowo” było spotkanie z sokolnikami z Ośrodka Edukacji Ekologicznej i ich skrzydlatymi podopiecznymi. Pokazy sokolnicze odbywały się przy ognisku, które również jest stałym elementem zajęć edukacyjnych podczas ferii.

„Ferie na ludowo”
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
Termin: 20-31 stycznia 2020 r.
Godz.: 10.00 – 13.00 (grupy zorganizowane)
oraz 11.00-14.00 (osoby indywidualne)
Koszt: 17 zł/os.
Zapisy: e-mail: edukacja@pmkl.pl;
Tel.: 85 743 60 82 i 509 336 816

 

 

 

 

 

 

 

 


PODLASKI FESTIWAL ZDROWIA ROŚLIN 2020 zagości w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej podczas wrześniowego festynu Podlaskie Ziołami Pachnące. Przedsięwzięcie, którego organizatorzy zaplanowali kilkadziesiąt wydarzeń w całym województwie, ma uświadomić mieszkańcom, dlaczego dbanie o zdrowie roślin jest tak istotne. Festiwal rozpocznie się 20 lutego, potrwa do końca listopada. więcej

 

Podlaski Festiwal Zdrowia Roślin to wspólna inicjatywa podjęta przez prof. dr hab. Bożenę Łozowicką – Kierownika Terenowej Stacji Doświadczalnej Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego w Białymstoku oraz Andrzeja Stanisława Zamana – Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa w Białymstoku wraz z pracownikami obydwu instytucji, w związku z ogłoszonymi przez Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) obchodami Międzynarodowego Roku Zdrowia Roślin 2020. W organizację Podlaskiego Festiwalu Zdrowia Roślin 2020 włączyło się 40 instytucji reprezentujących województwo podlaskie.

Wydarzenia w ramach Podlaskiego Festiwalu Zdrowia Roślin honorowym patronatem objął Wojewoda Podlaski Bohdan Paszkowski, Marszałek Województwa Podlaskiego Artur  Kosicki, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, Poseł Parlamentu Europejskiego Krzysztof Jurgiel. Patronat medialny nad Podlaskim Festiwalem Zdrowia Roślin 2020 objęły: Telewizja Polska S.A, Polskie Radio Białystok S.A. i Wrota Podlasia.

Więcej informacji o Podlaskim Festiwalu Zdrowia Roślin można znaleźć na stronach www.ior.bialystok.pl oraz https://piorin.gov.pl/wiorin/podlaskie/ oraz stronach Partnerów.

 

 


ZNIŻKA DLA WASILKOWIAN Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej zostało partnerem programu Karta Wasilkowianina. To oznacza, że posiadacze takiej karty będą płacić pół ceny za bilet wstępu na teren skansenu oraz za zwiedzanie z przewodnikiem wszystkich wystaw. Zniżka dotyczy również udziału w zajęciach o charakterze edukacyjnym. Umowę partnerską podpisali 16 grudnia 2019 r. burmistrz Wasilkowa Adrian Łuckiewicz i dyrektor Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej Artur Gaweł. więcej

W zamian za zniżki dla posiadaczy Karty Wasilkowianina gmina Wasilków będzie promować Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej. Informacje o największej na terenie gminy instytucji kultury będą się ukazywały na łamach Gazety Wasilkowskiej i na Facebooku Urzędu Miejskiego w Wasilkowie. Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej, jako partner programu Karta Wasilkowianina, będzie reklamowane także podczas imprez organizowanych przez Miejski Ośrodek Kultury w Wasilkowie.

 

 

 


SZKODNIKOM MÓWIMY NIE! Dzięki dofinansowaniu  z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej kupiło nowoczesne urządzenie do zwalczania szkodników. Udało się wyposażyć pracownię konserwatorską w system VELOXY.  Jest bezlitosny dla owadów i wszelkich organizmów, które niszczą zabytki. Nasze zbiory tkanin i rzeźb będą bezpieczne. Działanie urządzenia zostało zaprezentowane dziennikarzom podczas konferencji prasowej 16 grudnia 2019 r. więcej

VELOXY to skrótowiec, na który składają się początki trzech wyrazów: Very Low Oxygen. To po polsku: bardzo niski tlen. System polega na zamykaniu zabytkowych przedmiotów w szczelnych opakowaniach z folii, wypełnionych azotem. Ponieważ azot pobierany jest z powietrza, metoda jest bezpieczna dla środowiska naturalnego. W workach wypełnionych azotem pozostawia się zabytki na trzy tygodnie. W tym czasie szkodniki giną. Taki proces nazywamy fumigacją od łacińskiego słowa fumigatio czyli dymienie. Przydaje się do konserwacji przedmiotów z drewna, wełny, skóry i papieru. Takie przedmioty stanowią większość liczących ponad 33 tysiące zabytków ruchomych Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej.
Urządzenie do fumigacji zabytków Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej kupiło dzięki projektowi, który otrzymał dofinansowanie w ramach programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Wspieranie Działań Muzealnych”. Tytuł projektu : ”Na ratunek zabytkom – zakup urządzeń do fumigacji oraz piaskowania zabytków na potrzeby pracowni konserwatorskiej”. Oprócz systemu VELOXY, pracownia zyskała nowy kompresor do zakupionej w ubiegłym roku piaskarki. Przy jej pomocy można czyścić zabytkowe przedmioty z metalu, szkła czy kamienia.
Całkowity koszt zakupu obydwu urządzeń to 114 386 zł. Projekt został dofinansowany kwotą 70 500 zł ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego wkład własny w wysokości 43 886 zł, pochodzi z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego.

 

 

 

 

 


GWIAZDKOWA NIEDZIELA Bez choinki trudno sobie wyobrazić Boże Narodzenie. Przystrajamy ją zwykle gotowymi ozdobami, które przynosimy ze sklepu, ale dawniej wykonywanie łańcuchów, papierowych gwiazdek czy aniołków było jednym z rytuałów towarzyszących przygotowaniom do świąt. Może warto wrócić do tego zwyczaju? W Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej w niedzielę 15 grudnia o godz. 12.00 wspólnie wykonywaliśmy tradycyjne ozdoby z papieru.więcej

Urok tradycyjnych ozdób choinkowych to nie tylko walory estetyczne, ale też – a może przede wszystkim – przyjemność jaką daje wspólna praca nad ich wykonaniem. Dziś nie każdy potrafi zrobić własnoręcznie aniołka czy gwiazdkę z papieru.
Takie ozdoby nie są przypadkowe. Każdy z tych drobnych przedmiotów ma symboliczne, dziś już zapomniane znaczenie. Anioły opiekują się domem, bronią przed złymi mocami. Gwiazdki pomagają powrócić z dalekich stron tym, którzy wyjechali. Dzwonki oznaczają dobrą nowinę, jaką dla chrześcijan jest Boże Narodzenie, a kolorowe łańcuchy symbolizują więź i bliskość między członkami rodziny wspólnie spędzającymi święta. Ukryte znaczenie mają też wieszane na choince jabłka, orzechy i pierniki. Jabłka to zdrowie i uroda, orzechy – siła i dobrobyt. Wiszące na gałązkach piernikowe serduszko ma zapewnić temu kto je zje miłość i szacunek.
Dziś już nikt nie uważa świątecznych dekoracji za amulety, mimo to warto mieć na choince chociaż kilka tradycyjnych ozdób. Są piękne, a przy ich produkcji można spędzić z bliskimi niezapomniane chwile.

 

 

Rodzinna Niedziela w Skansenie
Warsztaty wykonywania tradycyjnych ozdób choinkowych
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
Termin:
niedziela 15 grudnia 2019 r.
Godz. 12.00
Koszt:  10 zł ( od osoby)
Zapisy:
509 336 816, lub  85 743 60 82 w. 24;
e-mail: edukacja@pmkl.pl

 

 

 


HEJ KOLĘDA, KOLĘDA… Widowisko kolędnicze Herody, wystawa szopek, gwiazd i kukiełek bożonarodzeniowych oraz pokaz wypieku opłatków, to tylko niektóre atrakcje tegorocznej „Gwiazdki w Skansenie”. Właśnie się rozpoczęła! Zapraszamy do Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej od 9 do 20 grudnia 2019 r. „Gwiazdka w skansenie” to impreza organizowana rokrocznie z myślą o grupach zorganizowanych ze szkół i przedszkoli. więcej

 

Jak co roku Dział Edukacji Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej przygotował atrakcyjny program, dzięki któremu uczestnicy „Gwiazdki w Skansenie” poznają ludowe zwyczaje związane ze Świętami Bożego Narodzenia. Jednym z nich są Herody, widowisko odgrywane przez orszak kolędniczy wędrujący od domu do domu. Dawniej na wsiach, do których zwyczaj ten przywędrował z miast, kolędników z Herodami można było spotkać od drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Scenariusz widowiska opiera się na wydarzeniach z Ewangelii Świętego Mateusza, który opisał historię okrutnego króla i urządzonej przez niego rzezi niewiniątek. Podczas Gwiazdki w Skansenie autorską wersję Herodów przedstawia znany białostocki lalkarz, aktor i reżyser Mateusz Tymura, a podczas części warsztatowej uczestnicy samodzielnie wykonują kukiełki „herody”.
Z kolędowaniem związana jest również wystawa przygotowana specjalnie na tegoroczną „Gwiazdkę w Skansenie” przez Dział Etnografii. Można na niej zobaczyć szopki, kukiełki bożonarodzeniowe i gwiazdy kolędnicze ze zbiorów Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej. Jak powstają takie gwiazdy, opowiada Piotr Bogacewicz z Krywiatycz, który  ich wykonywaniem zajmuje się od wczesnej młodości. Umiejętność tworzenia gwiazd kolędniczych zdobionych wycinankami przekazywana jest w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie. Co roku twórca ma na swoje prace kilka zamówień, przede wszystkim z prawosławnych parafii, w których zachował się zwyczaj kolędowania z gwiazdą.
Jak co roku podczas „Gwiazdki w Skansenie” można zobaczyć jak wyglądał dawniej świąteczny wystrój wiejskiej chałupy i wypiek opłatków. Organiści, którzy zajmowali się produkcją i roznoszeniem opłatków, używali do ich wypieku specjalnych kleszczy. Wypełnioną ciastem formę umieszczali w żarze paleniska. Dziś taki widok możliwy jest już tylko w skansenie.

Po zajęciach można spędzić czas przy ognisku (prowiant we własnym zakresie).

„Gwiazdka w Skansenie”
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
Termin: 9–20 grudnia 2019 r.
Czas trwania: 120 min (bez ogniska)
Koszt: 17 zł/os. (z Kartą Dużej Rodziny – 50 %)
Rezerwacje: e-mail: edukacja@pmkl.pl: tel.: 509 336 816 lub 85 743 60 82 w. 24

 

 

 

 

 

 


„ZA ŚWIATŁEM GWIAZDY PODĄŻAMY…” to nasze kolejne przedświąteczne warsztaty, na które zaprosiliśmy całe rodziny. Poświęcone gwieździe kolędniczej. Poprowadził je Piotr Bogacewicz, który takie, bogato zdobione wycinankami gwiazdy wykonuje od wczesnej młodości. Można było zdobyć nowe umiejętności i poczuć atmosferę zbliżających się świąt. więcej

Specjalnie na ten przedświąteczny czas we dworze z Bobry Wielkiej powstała wystawa szopek i gwiazd kolędniczych z kolekcji Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej. Zanim zaczęła się część warsztatowa, można było ją zwiedzić. Prezentowane na wystawie gwiazdy to prawdziwe dzieła sztuki autorstwa wielu twórców, między innymi Piotra Bogacewicza, który podczas niedzielnych zajęć zdradził tajniki ich powstawania.
Piotr Bogacewicz z Krywiatycz to jeden z niewielu ludowych artystów, którzy potrafią jeszcze tworzyć takie gwiazdy. Zajmuje się tym od lat. To sztuka przekazywana w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie.
Wykonanie gwiazdy kolędniczej wymaga nie tylko wprawy i talentu, ale też czasu. Te najpiękniejsze są dwu, albo trzyrzędowe, podświetlane, obracające się w obydwu kierunkach. Każdą z nich zdobią misternie wykonane wycinanki i frędzle. Piotr Bogacewicz nad jedną pracuje kilka dni. Co roku  ma na swoje prace wiele zamówień, przede wszystkim z prawosławnych parafii, gdzie wciąż jeszcze zachował się zwyczaj kolędowania z gwiazdą.
„Za światłem gwizdy podążamy…” to nasze kolejne przedświąteczne zajęcia dla rodzin. Nie ostatnie w tym roku. Zapraszamy do Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej  także w niedzielę 15 grudnia o godz. 12.00 na warsztaty wykonywania tradycyjnych ozdób choinkowych ze słomy i papieru. Każda z Rodzinnych Niedziel w Skansenie możne zakończyć się na świeżym powietrzu, przy ognisku. Wystarczy zadeklarować chęć i przynieść ze sobą coś do jedzenia.

Rodzinna Niedziela w Skansenie
„Za światłem gwizdy podążamy…”
Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej
Termin:
niedziela 08 grudnia 2019 r.
Godz.: 12.00
Koszt: 10 zł/os.
Zapisy: e-mail: pmkl@pmkl.pl,
nr tel.: 85 743 60 82 w. 24 lub 509 336 816

 

 

 

 

 

 

 


IDĄ ŚWIĘTA! Adwent właśnie się rozpoczął, wraz z nim – „Świąteczne przygotowania w skansenie” – czyli cykl spotkań rodzinnych o tematyce bożonarodzeniowej. Pierwsze, „Cuda spod powały”, za nami. Były to warsztaty wykonywania pająków z bibuły i słomy, które wielu z nas kojarzą się zapewne z wiosną. Słusznie. Warto jednak pamiętać, że zanim przywędrowała do nas  choinka, pająki zdobiły wnętrza wiejskich domów również podczas Świąt Bożego Narodzenia. więcej

 

Wisiały pod powałą czyli drewnianym sufitem, tak lekkie, że nawet najmniejszy powiew wprawiał je w ruch. Wykonane najczęściej ze słomy żytniej i kolorowego papieru przybierały różne kształty od prostych, jak kilka połączonych ze sobą graniastosłupów, po rozbiegające się promieniście łańcuchy, zajmujące czasem cały sufit.
Podczas Rodzinnej Niedzieli w Skansenie można było posłuchać o tradycji wykonywania pająków i ich znaczeniu w wiejskiej obrzędowości, a – w części warsztatowej –  każdy spróbował swoich sił w wykonywaniu tej tradycyjnej ludowej dekoracji.
„Cuda spod powały” to pierwsza z trzech grudniowych Rodzinnych Niedziel w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Kolejne (8 i 15 grudnia) poświęcone będą wykonywaniu gwiazd kolędniczych i dawnych ozdób choinkowych. Organizatorzy oprócz zdobycia cennej wiedzy i nowych umiejętności gwarantują sto procent świątecznej atmosfery.

„Cuda spod powały”
Warsztaty wykonywania pająków
Termin: niedziela 1 grudnia 2019 r.
Godzina: 12.00
Koszt: 10 zł/os.
Zapisy: e-mail: edukacja@pmkl.pl; tel.: 509 336 816 lub 85 743 60 82 w. 24

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


„KRAJKA, SOKÓLSKA TKANINA LUDOWA” to najnowsza publikacja Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej,  skarbnica wiedzy o barwnych tkanych pasach. Autorki – Aleksandra Pluta i Edyta Wiśniewska przywołują historię krajki, opowiadają o jej znaczeniu praktycznym i symbolicznym, pochylają się nad wzornictwem i kolorystyką. To fascynująca lektura dla wszystkich miłośników kultury ludowej i bezcenna inspiracja dla osób zajmujących się tkactwem.  więcej

Śledząc z autorkami publikacji dzieje krajki, od czasów gdy południowo-wschodnie wybrzeża Bałtyku zamieszkiwali Słowianie i Ludy Bałtyckie, po współczesność, dowiadujemy się, jak przez wieki zmieniało się jej znaczenie praktyczne i symboliczne. Bo był to przedmiot służący nie tylko do przepasywania ubrań, latem koszul, zimą – kożuchów. Ludzie przypisywali mu magiczną moc. Jako podarunek weselny przynosiła szczęście, a spowijanie nią dziecka niesionego do chrztu miało zapobiegać chorobie. Z czasem funkcja symboliczna krajki straciła na znaczeniu, ale ten niewielki kawałek tkaniny wciąż zajmuje ważne miejsce w kulturze naszych sąsiadów Litwinów i Białorusinów jako element stroju ludowego.
W Polsce krajki tkano na ziemiach północno-wschodnich. Za sprawą Cepelii ich złotymi czasami okazał się okres PRL-u, później zaczęły odchodzić w zapomnienie. To skłoniło do działania autorki publikacji „Krajka. Soklólska tkanina ludowa”. Jej wydanie poprzedziły badania dotyczące barwnych pasów z terenu Sokólszczyzny, gdzie umiejętność ich tkania przetrwała w świadomości mieszkańców, dzięki czemu można ją dziś odtworzyć. Aleksandra Pluta i Edyta Wiśniewska przeprowadziły wywiady w terenie i kwerendy w największych polskich muzeach etnograficznych, które mają w swoich zbiorach krajki z okolic Sokółki. Projekt „Ukryte. Krajka w domu i w muzeum” zrealizowały pod szyldem Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej, posiadacza największej w Polsce, liczącej ponad dwieście sztuk kolekcji krajek. Autorki zdobyły dofinansowanie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jeszcze przed wydaniem publikacji stworzyły wystawę poświęconą krajce, którą do końca listopada można było oglądać we dworze z Bobry Wielkiej, zorganizowały warsztaty.
Wydawnictwo jest zwieńczeniem projektu. Znajdziemy w nim ciekawostki, które zainteresują laika, ale też wiele cennych wskazówek dla osób zajmujących się tkactwem. Jako efekt ministerialnego projektu „Krajka. Sokólska tkanina ludowa” to publikacja bezpłatna. Okazją do jej zdobycia było spotkanie z autorkami w dworze z Bobry Wielkiej na terenie Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej w sobotę 30 listopada 2019 r. o godz. 11.00. W trakcie można było zobaczyć pokaz tkania krajki tradycyjną techniką „na nodze”.

 

 

 

 

 

 


POSIEDZENIE RADY MUZEUM Za nami drugie posiedzenie Rady Muzeum przy Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej. Rada spotyka się raz w roku. W jej skład wchodzą wybitni naukowcy i muzealnicy z całej Polski. Spotkania służą zasięgnięciu opinii autorytetów w sprawach dotyczących działalności muzeum.więcej

 

 

Rada Muzeum obradowała 29 listopada 2019 r. we wnętrzach najpiękniejszego zabytkowego budynku na terenie skansenu – dworu z Bobry Wielkiej. Zaraz po przywitaniu gości przez dyrektora Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej dr. Artura Gawła przyszedł czas na podsumowanie działalności instytucji w 2018 roku i ocenę tejże działalności. Członkowie rady nie mieli zastrzeżeń.
Podczas swojego drugiego posiedzenia Rada Muzeum pozytywnie zaopiniowała również plany Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej na 2020 r. i przygotowany przez pracowników wniosek o  wpis instytucji do Państwowego Rejestru Muzeów. Rejestr prowadzi Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Figurują w nim muzea, które nie tylko gromadzą zbiory o wyjątkowym znaczeniu dla dziedzictwa kultury, ale też spełniają wysokie kryterium działalności merytorycznej.
W trakcie przerwy w obradach uczestnicy spotkania zwiedzili dwie otwarte w tym roku na terenie skansenu wystawy stałe: „Mechanizacja rolnictwa na podlaskiej wsi” i „Dawne leśnictwo na Podlasiu”.  Obydwie ekspozycje zostały zaaranżowanie w zabytkowych stodołach przeniesionych do Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej dzięki unijnemu dofinansowaniu w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego na lata 2014-2020.
Kadencja Rady Muzeum trwa cztery lata. Przewodniczącym jest obecnie prof. Jan Święch – etnolog, antropolog kultury, dziekan Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zastępca to dr hab. Irena Matus z Uniwersytetu w Białymstoku, specjalistka w zakresie etnografii i folklorystyki. Członkami rady są: Jerzy Brzozowski – dyrektor Muzeum Okręgowego w Suwałkach, dr Tomasz Czerwiński – etnograf, autor wielu publikacji o tej tematyce, Stanisław Derehajło – wicemarszałek województwa podlaskiego, Urszula Kuczyńska – kierownik Skansenu Kurpiowskiego w Nowogrodzie, Dorota Łapiak – dyrektor Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, dr Krystyna Stawecka – historyk, dr hab. Jarosław Szewczyk wykładowca na Wydziale Architektury Politechniki Białostockiej i prof. Wojciech Śleszyński – dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru.

 

 

 

 

 

 


SĄSIEDZI ZE WSCHODU – dziennikarze i członkowie organizacji pozarządowych z Białorusi zainteresowani działalnością instytucji kultury w Polsce odwiedzili Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej. Spotkali się oko w oko z drapieżnymi mieszkańcami Ośrodka Edukacji Ekologicznej, zwiedzili wnętrza zabytkowych chałup, obejrzeli dwór Bobry Wielkiej. więcej

 

 

Białorusinów gościł Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego. To nie pierwsza tego typu wizyta, ale po raz pierwszy celem było zaprezentowanie instytucji kultury finansowanych przez samorząd województwa.
W Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej goście odwiedzili Ośrodek Edukacji Ekologicznej Sokolarnia. Mieli okazję nie tylko zobaczyć z bliska jego skrzydlatych mieszkańców i wysłuchać opowieści sokolników o zwyczajach ptaków drapieżnych i sów, ale też  podziwiać je w locie.
Białorusini zwiedzili też wnętrza chałup z Jacowlan i Starej Grzybowszczyzny, w których przygotowane są dwie wystawy stałe poświęcone dawnemu życiu mieszkańców podlaskiej wsi. Można tam zobaczyć zabytkowe meble, narzędzia i przedmioty codziennego użytku ze zbiorów Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej.
Najokazalszym i jednym z najstarszych budynków na terenie skansenu jest dwór z Bobry Wielkiej. Goście z Białorusi zakończyli wizytę w muzeum właśnie tam. Poznali historię zabytku, dowiedzieli się jak, dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej, udało się przywrócić mu dawny blask.
Takie przyjazdy do Polski organizuje rodakom Fundacja Białoruski Dom z Warszawy, która powstała w grudniu 2010 roku po demonstracjach w Mińsku. Protestujący przeciwko fałszerstwom wyborczym na Białorusi zostali wówczas brutalnie rozpędzeni, wielu z nich trafiło do więzienia, a część działaczy białoruskiej opozycji demokratycznej przeniosła się do Polski. Fundacja po dziś dzień wspiera opozycję demokratyczną  na Białorusi, pełniąc równocześnie rolę centrum informacyjnego.

 

 

 

 

 


BRYCZKA WRACA Z PODRÓŻY Zabytkowa bryczka z kolekcji Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej wróciła z Niemczy w województwie dolnośląskim, gdzie odzyskała dawny blask. Po przejściu gruntownego remontu w zakładzie zajmującym się renowacją tego typu pojazdów, zajęła swoje dawne miejsce na wystawie „Środki transportu wiejskiego”. Będzie jej ozdobą. Przedsięwzięcie udało się dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. więcej

Wystawa „ Środki transportu wiejskiego” to przegląd pojazdów, których używali mieszkańcy podlaskiej wsi od końca XIX do połowy XX wieku. Są wśród nich, obok wozów czy sań, bryczki z okresu międzywojennego, typowe dla terenów północno-wschodniej Polski. Trafiły do muzeum w latach 80-tych i 90-tych ubiegłego stulecia. Dziś pozyskanie tego typu zabytków w terenie jest już praktycznie niemożliwe.
Większość bryczek z kolekcji Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej wymaga jednak gruntownej, a co za tym idzie – kosztownej renowacji. W tym roku, dzięki dofinansowaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Wspieranie działań muzealnych”, do którego wkład własny zapewnia Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego, udało się wyremontować jedną, tę najbardziej zniszczoną. To tak zwana bryczka wolantowa, czterokołowa ze składanym kozłem. Ma drewniane nadwozie, siedzenia tapicerowane jasnobrązowym sztruksem. Można było do niej zaprzęgać jednego lub dwa konie.  Do muzeum trafiła z miejscowości Łopusze w gminie Drohiczyn. Skonstruowana w okresie międzywojennym, służyła właścicielom jeszcze latach 50-tych XX wieku.
Z Niemczy bryczka przyjechała odmieniona. Wszystkie elementy metalowe zostały oczyszczone z rdzy,  zabezpieczone przed korozją i pomalowane. Konserwatorzy oczyścili i polakierowali konstrukcję drewnianą, połamane części wymienili na nowe. Pojazd zyskał nową tapicerkę. Dzięki docenionemu przez ministerstwo projektowi „Podróże (do) przeszłości”, będzie perłą w kolekcji zabytkowych środków transportu Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej.